Tragedia w rodzinie kolejnego piłkarza po trzęsieniu ziemi. Zaledwie wczoraj informowaliśmy o śmierci żony wenezuelskiego piłkarza, która zginęła, chroniąc własnym ciałem maleńką córeczkę. Teraz media obiegła kolejna wstrząsająca wiadomość - ukochana żona i dwoje dzieci argentyńskiego zawodnika zostali znalezieni pod gruzami. Niestety, nie żyją. Piłkarz od kilku dni alarmował, że nie ma z nimi żadnego kontaktu.
WIDEO…
Trzęsienie ziemi w Wenezueli
W Wenezueli odnotowano dwa silne wstrząsy o magnitudzie 7,2 i 7,5. Zniszczenia objęły setki budynków, a problemy z prądem i łącznością sprawiły, że wiele osób zostało odciętych od informacji. Właśnie w tej rzeczywistości zaczęła się osobista walka argentyńskiego piłkarza Lucasa Trejo o najbliższych.
Rodzina piłkarza przebywała w apartamentowcu w Playa Grande, który zawalił się po trzęsieniu. W takich chwilach każda minuta ma znaczenie, ale chaos po katastrofie utrudniał dotarcie do wiarygodnych wiadomości. Brak sygnału, przeciążone sieci i przerwy w dostawach prądu sprawiły, że nie było nawet prostego potwierdzenia: czy bliscy są bezpieczni, ewakuowani, a może w szpitalu. Zawodnik od kilku dni alarmował, że nie ma z nimi żadnego kontaktu.
Nie żyje żona i dwoje dzieci piłkarza
Gdy doszło do tragedii, Lucas Trejo był w Caracas, gdzie przygotowywał się do meczu z Marítimo de La Guaira. Nagle zniknęła możliwość kontaktu z domem, a kolejne próby dodzwonienia się kończyły się niepowodzeniem. To wtedy piłkarz poprosił w sieci o pomoc w odnalezieniu żony i dzieci, licząc, że ktoś z okolicy przekaże choć jeden pewny sygnał.
Jego apel był masowo udostępniany, a historia błyskawicznie poruszyła ludzi nie tylko w Wenezueli. W poszukiwania mieli angażować się także zawodnicy wenezuelskiej ligi, w tym Robert Garcés z Metropolitanos i José Correa z Deportivo La Guaira. Przez moment pojawiła się nadzieja: tego dnia syn Trejo miał mieć trening piłkarski, co mogło oznaczać, że rodzina opuściła mieszkanie przed katastrofą. Niestety, po kilku dniach poszukiwań potwierdziło się najgorsze.
Ratownicy odnaleźli ciała Yaniny Maranelli oraz dzieci: Aarona i Ainhoi. Informację o tragicznym finale przekazał w mediach społecznościowych Edson Tortolero, a następnie potwierdził ją klub Deportivo La Guaira w oficjalnym komunikacie, składając kondolencje i wyrażając wsparcie dla piłkarza.
Mieliśmy nadzieję, że zostali gdzieś ewakuowani albo trafili do szpitala - mówi szwagier Yaniny Maranelli, Ricardo Ardiles w rozmowie z mediami.
Warto przypomnieć, że zaledwie wczoraj informowaliśmy o śmierci żony innego wenezuelskiego piłkarza. Jego ukochana zginęła, osłaniając maleńką córkę własnym ciałem, gdy walił się budynek, w którym mieszkali. Dziewczynce cudem udało się przeżyć.
Zobacz także:
Widzowie bezlitośni po występie Viki Gabor. "Nie widać, że czerpie radość ze swojego zawodu"

















