Vincent Pastore zmarł w wieku 80 lat. Aktor kojarzony przede wszystkim z rolą Salvatorego „Big Pussy” Bonpensiero w "Rodzinie Soprano" miał zostać odnaleziony w swoim domu w nowojorskim Bronksie, po tym jak przez kilka dni nie kontaktował się z bliskimi i znajomymi. Informacje o śmierci gwiazdora potwierdził jego manager Robert Attermann.

WIDEO

player placeholder

Vincent Pastore nie żyje. Ciało aktora zostało znalezione w mieszkaniu

Jak podało CBS News, Pastore przez kilka dni nie dawał znaku życia. To właśnie ten brak kontaktu uruchomił niepokój w jego otoczeniu. W pewnym momencie zareagował sąsiad, który postanowił sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Na miejscu miał znaleźć ciało aktora w domu. Służby nie podały oficjalnej przyczyny śmierci. Wiadomo natomiast, że sprawa jest badana, a wstępne doniesienia nie wskazują na okoliczności sugerujące przestępstwo

Informację o śmierci Vincenta Pastore potwierdził jego wieloletni menedżer Robert Attermann. Wspominając aktora, zwrócił uwagę na to, jakim był człowiekiem poza kamerą: życzliwym, lojalnym i oddanym pracy. Podkreślano też, że Pastore miał świetny kontakt z fanami i potrafił znaleźć czas na krótką rozmowę, zdjęcie czy autograf, nawet gdy wokół robiło się naprawdę tłoczno.

Zobacz także:

Utrata Vinny'ego jest dla mnie głęboko osobistą sprawą. Przez ponad trzy dekady miałem zaszczyt obserwować nie tylko jego niezwykłą karierę, ale także to, jakim był niesamowitym człowiekiem. Będzie mi brakowało jego przyjaźni, lojalności, poczucia humoru i serca. (...) Uwielbiał być aktorem. Był pasjonatem swojego fachu i zawsze szanował, i hojnie wspierał młodych aktorów, poświęcając czas na udzielanie wskazówek, kiedy tylko mógł. (...) Świat już zawsze będzie go pamiętał jako "Big Pussy", ale dla tych z nas, którzy go znali, był kimś o wiele więcej

- przekazał Robert Attermann w rozmowie z CBS News.

Wieść o jego odejściu szybko obiegła środowisko artystyczne. Pojawiły się pożegnania od osób znanych z planu "Rodziny Soprano", w tym od Edie Falco, Michaela Imperioliego, Lorraine Bracco i Dominica Chianese. Dla wielu nie był wyłącznie ekranową postacią z kultowego serialu, ale przede wszystkim kolegą, którego energia i obecność zostawiały ślad.

Kim był Vincent Pastore?

Dla widzów na całym świecie Pastore już na zawsze będzie "Big Pussy" Bonpensiero, czyli bliskim człowiekiem Tony’ego Soprano, a jednocześnie bohaterem uwikłanym w współpracę z FBI. Choć postać zniknęła z głównej osi wydarzeń w drugim sezonie, aktor pojawiał się w serialu również później. To jedna z tych ról, które przykleiły się do aktora na lata, bo były wyraziste, nieoczywiste i emocjonalnie gęste.

Pastore urodził się w 1946 roku w Bronksie, czyli miejscu, które w jego karierze i wizerunku wracało jak naturalny punkt odniesienia. Zanim stał się rozpoznawalny, jego życiorys miał prowadzić go różnymi drogami. Media donoszą zarówno o pracy w rodzinnym klubie nocnym, jak i o służbie w Marynarce Wojennej USA w czasie wojny w Wietnamie. Dopiero później na stałe związał się z planem filmowym.

Jego filmografia to nie tylko telewizja. Wystąpił m.in. w „Chłopcach z ferajny” i „Życiu Carlita”, a także w serialach takich jak „Prawo i porządek”, „Szpital miejski” czy „Hawaii Five-O”. To dorobek, który pokazuje konsekwencję. Pastore przez lata pozostawał aktywny, a jednocześnie umiał sprawić, że nawet epizod być wyjątkowy i długo zapamiętany przez widzów.

Zobacz także:

Wstrząsająca wiadomość obiegła media. Nie żyje gwiazda TTV. "Pozostanie w naszej pamięci"
unsplash