Reklama

Oskar Wojciechowski zaniepokoił swoich obserwatorów, publikując w mediach społecznościowych szczery wpis dotyczący swojego stanu zdrowia. Ukochany Klaudii Halejcio ujawnił, że trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy po tym, jak pojawiły się u niego niepokojące objawy związane z pracą serca. Jak przyznał, cała sytuacja rozegrała się nagle i była dla niego ogromnym zaskoczeniem.

Oskar Wojciechowski trafił do szpitala

Oskar Wojciechowski, który niedawno poślubił Klaudię Halejcio wyznał, że pierwsze dolegliwości pojawiły się w środku nocy, zmuszając go do pilnej konsultacji medycznej. Obawy okazały się na tyle poważne, że konieczna była szczegółowa diagnostyka, a sam Wojciechowski postanowił opowiedzieć fanom o trudnych chwilach, które przyszło mu przeżyć.

Wczoraj spędziłem noc na SOR-ze. Nie z wypadku, nie z kontuzji, nie z niczego, co mógłbym przewidzieć. Obudziłem się w nocy, bo zawołało mnie dziecko. Wstałem z łóżka i serce postanowiło mi powiedzieć coś, na co nie miałem czasu słuchać od lat. Migotanie przedsionków. Potwierdzone na EKG. Coś, co kojarzyłem z ludźmi dużo starszymi ode mnie. Mam 34 lata
wyznał.

Mąż Klaudii Halejcio opisał również trudne chwile, które przeżył na szpitalnym oddziale.

Leżałem tam podpięty pod sto sprzętów z kroplówkami w obu rękach, z lekami dożylnymi (...), z dźwiękiem monitora, który bipał przy każdym uderzeniu serca, jakby mi przypominał, że jeszcze bije
dodał Wojciechowski.

Oskar Wojciechowski wrócił pamięcią do dzieciństwa

W swoim wpisie Oskar Wojciechowski wrócił również wspomnieniami do lat młodości, odsłaniając kulisy drogi, która doprowadziła go do zawodowego sukcesu. Przyznał, że od najmłodszych lat funkcjonował w środowisku przedsiębiorców, obserwując codzienny wysiłek swoich rodziców związany z prowadzeniem rodzinnych biznesów.

Takie doświadczenia szybko ukształtowały jego podejście do pracy i sprawiły, że już w bardzo młodym wieku postanowił sam spróbować swoich sił w biznesie. Z czasem jego determinacja przyniosła wymierne efekty - jeszcze przed ukończeniem trzydziestki mógł pochwalić się osiągnięciem finansowego sukcesu, o którym wielu jego rówieśników mogło jedynie marzyć. Gonitwa za pieniędzmi miała jednak swoją cenę.

Miałem milion złotych na koncie i poczułem kompletnie nic. Był milion i był kolejny plan. Zarobiłem 20 tysięcy i planowałam wydać 40. Zarobiłem milion i planowałem następny. I tak od tamtej pory, rok po roku, firma po firmie. 14 lat gonienia bez zatrzymania. Ale ilu ludzi zapłaciło tę samą cenę i nie ma?(...) I najgorsze jest to, że tej ceny nie płacisz sam. Płaci ją dom, płaci dziecko, które mówi tato, pobaw się ze mną. A słyszy: zaraz, kochanie, za minutkę. I ta minutka zamienia się w godzinę, godzina w wieczór, wieczór w kolejny dzień, w którym zaraz nigdy nie nadchodzi...
wyznał.

Wojciechowski przyznał, że pierwsze sygnały ostrzegawcze ze strony organizmu pojawiły się już jakiś czas temu, jednak przez natłok obowiązków nie poświęcił im należytej uwagi. Dopiero obecna sytuacja skłoniła go do refleksji nad tym, jak często zdrowie i życie prywatne przegrywają z nieustanną pogonią za kolejnymi celami zawodowymi.

Wyniki mówiły jasno, organizm pracuje na rezerwie. I co zrobiłem? Schowałem wyniki do szuflady i wróciłem do roboty(...) Ile z was odkłada badania na później? Ile z was mówi dziecku: zaraz, za minutkę? Ile z was nazywa zmęczenie motywacją?
zwrócił się do odbiorców.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...