Gosling, Somerhalder, Hemsworth i kilku innych przystojniaków - to oni mogli zagrać Greya! Zobacz

Eastnews

Eastnews
Ryan Gosling, Chris Hemsworth, Matt Bomer, Ian Somerhalder - oni mogli zagrać Christiana Greya w ekranizacji słynnej książki "Pięćdziesiąt twarzy Greya". O rolę w tym filmie walczyło wielu aktorów, bo od początku było wiadomo, że ekranizacja okaże się wielkim hitem. Było jednak też kilku aktorów, którzy dostali propozycję od producentów, ale ostatecznie zrezygnowali z tej roli! Kto taki? Ryan Gosling i Charlie Hunnam!
Polecamy z Viva.pl: Czy sceny seksu w „Greyu” były dla nich wyzwaniem? Mamy wywiad z Dakotą Johnson i Jamiem Dornanem
Jako pierwszy propozycję dostał Gosling, ale szybko ją odrzucił. Na castingu według producentów najlepiej spisał się znany z serialu "Synowie Anarchii" Charlie Hunnam i to on otrzymał rolę Christiana Greya. Niestety, szybko okazało się, że fanki książki E.L. James nie widzą aktora w tej roli i ostro sprzeciwiły się temu, żeby to właśnie Charlie zagrał Greya. Aktor dostawał nawet pogróżki i musiał wynająć ochronę po tym, jak ogłoszono, że to on zagra Christiana, dlatego ostatecznie wycofał się z tego filmu i na jego miejsce wskoczył Jamie Dornan. Czy to był dobry wybór? Zobaczcie w naszej galerii, kto miał szansę otrzymać rolę w filmie "Pięćdziesiąt twarzy Greya"!
Zobacz: Jamie Dornan i Dakota Johnson nie znoszą się? Wendzikowska: "To dla nich koniec współpracy!"

Eastnews

Eastnews

East News

Eastnews

TVP

Eastnews

Eastnews

Eastnews

Eastnews

Eastnews

Eastnews

Internet
Gotowi na zwiedzenie kosmosu, świata modelek, rajskiej laguny z rekinem i domu zamieszkałego przez coś złego? Zapraszam do przeglądu wybranych premier filmowych weekendu. O wszystkich przeczytacie w każdy piątek na MOIM BLOGU. A zaczynamy od:
Star Trek: W nieznane [Star Trek Beyond
U załogi USS Enterprise bez zmian. Wciąż eksplorują niezbadane połacie kosmosu wplątując się w najróżniejsze tarapaty. Tym razem nowe kłopoty czekają ich ze strony niejakiego Kralla (Idris Elba) przywódcy wojowniczej, kosmicznej rasy, która bez większego problemu opanowuje Enterprise'a. Kapitan Kirk i koledzy będą mieli – jak zawsze – twardy orzech do zgryzienia.
Trzecia odsłona przygód USS Enterprise od czasu wskrzeszenia kultowej serii przez J.J. Abramsa. Tym razem za kamerą stanął Justin Lin, reżyser kilku części serii „Szybcy i wściekli” i wiele wskazuje na to, że potraktował zadanie w swoim stylu. Czyli mniej kosmosu, a więcej wyścigów na motocyklach. Dobrze to czy źle? Na pewno rozrywkowo, głośno i wybuchowo.
Werdykt: Przede wszystkim rozrywka
Zwiastun:
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.