Reklama

W Paryżu było dziś głośno nie tylko od trybun, ale i od wiatru, który mieszał w rytmie wymian na korcie Philippe’a Chatriera. W wielkim finale singla kobiet Roland Garros 2026 Maja Chwalińska, 24-letnia rewelacja turnieju startująca jako 114. rakieta świata, zmierzyła się z 19-letnią Mirrą Andriejewą, ósmą zawodniczką rankingu WTA. Spotkanie, poprzedzone zapowiadanym opóźnieniem startu ze względu na minikoncert, zakończyło się w dwóch setach: 6:3, 6:2 dla Rosjanki.

Finał Rolland Garros 2026

Organizatorzy zdecydowali, że dach nad centralnym kortem pozostanie otwarty, a to oznaczało jedno: pełna ekspozycja na paryskie podmuchy. Wiatr dawał się we znaki obu finalistkom, bo przy takim finiszu turnieju nawet najlepiej ułożona akcja potrafi rozsypać się na detalu. W tej scenerii Andriejewa szybciej łapała kontrolę nad tempem, a Chwalińska musiała gonić rytm, który rywalka narzucała od pierwszych minut.

Pierwszy set przyniósł sporo napięcia i szukania rozwiązań, ale gdy Rosjanka domknęła partię 6:3, widać było, że wchodzi w tryb finałowej konsekwencji. Ta odsłona trwała 42 minuty, a każda kolejna piłka ważyła jak ołów, bo Chwalińska doskonale wiedziała, ile wysiłku kosztowała ją droga na ten kort.

Maja Chwalińska druga w finale Rolland Garros

To był finał dwóch zupełnie różnych turniejowych historii. Maja Chwalińska spędziła w Paryżu trzy tygodnie, bo zaczynała od kwalifikacji, i miała za sobą dziewięć spotkań oraz blisko 16 godzin rywalizacji. Andriejewa dotarła do finału po sześciu meczach i czasie na korcie niewiele przekraczającym osiem godzin. W realiach Wielkiego Szlema taki bilans bywa jak dodatkowy, niewidzialny set rozegrany wcześniej.

Polka do finału doszła serią zwycięstw, które zbudowały wokół niej wielką energię. W turnieju pokonywała m.in. Marię Sakkari, Qinwen Zheng i Dianę Sznajder.

Drugi set szybko pokazał, że Andriejewa nie zamierza oddawać inicjatywy. Zwycięstwo 6:2 zamknęło finał bez trzysetowego zwrotu akcji, ale nie zamknęło tematu Chwalińskiej. Jej obecność w finale miała też rankingową zmianę: w trakcie turnieju w zestawieniu WTA Live wskazywano awans nawet na 21. miejsce, a przy scenariuszu triumfu w finale mówiło się o 14. pozycji.

Finał Roland Garros 2026 miał w sobie wszystko, co lubimy w sporcie: wielkie nazwiska, nieoczywistą bohaterkę i presję, która nie zna taryfy ulgowej. Tytuł pojechał do Mirry Andriejewej, ale to Maja Chwalińska wyszła z Paryża jako postać, o której mówi się nie dlatego, że „prawie się udało”, tylko dlatego, że naprawdę doszła tam, gdzie zaczyna się najwyższa liga. Ogromne gratulacje!

Zobacz także:

Maja Chwalińska w finale Roland Garros
fot. Thomas SAMSON / AFP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...