Śmierć Andrzeja Morozowskiego poruszyła całe środowisko dziennikarskie, a jego pożegnanie na warszawskich Powązkach Wojskowych zgromadziło tłumy. Wśród żałobników pojawił się Edward Miszczak, który niedawno w rozmowie z Dziennik.pl wspomniał zmarłego kolegę. Jego słowa chwytają za serce, zwłaszcza wyznanie, że zdążył pożegnać się z Morozowskim jeszcze przez telefon, gdy ten leżał w szpitalu.
WIDEO…
Edward Miszczak pożegnał się z Andrzejem Morozowskim
Wieloletni dziennikarz TVN24 i prowadzący program "Tak jest", zmarł 4 sierpnia po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej. Miał 69 lat. Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego odbył się w piątek, 14 sierpnia - pierwsza część na warszawskich Powązkach Wojskowych, a pochówek w prywatnym gronie na cmentarzu w Pyrach.
Edward Miszczak, dyrektor programowy Polsatu, w rozmowie z Dziennik.pl przyznał, że udało mu się pożegnać z przyjacielem jeszcze za jego życia.
Strasznie się cieszę, że dwa miesiące temu udało mi się przez telefon z nim pożegnać, kiedy już leżał w szpitalu. Jego będzie brakowało - tak Edward Miszczak mówił tydzień temu w rozmowie z Dziennik.pl.
Miszczak wspominał wieloletnią, barwną znajomość obu dziennikarzy. "Przyjaźniliśmy się jeszcze od czasów Zetki, bo ja byłem z RMF-u, on z Zetki, więc mieliśmy co sobie wyrzucać. Każdy pracował w lepszym radiu, więc długo te spory toczyliśmy od lat, potem się spotkaliśmy w TVN-ie" - mówił w tym samym wywiadzie.
Edward Miszczak nazwał Morozowskiego gigantem jako człowieka
Dyrektor programowy Polsatu podkreślał, że Morozowski nigdy się nie skarżył, mimo trudnych doświadczeń w życiu prywatnym. "O tym, że w ich domu był problem z chorym dzieckiem, dowiedziałem się po wielu latach" - mówił Miszczak.
Najbardziej poruszające były słowa dotyczące charakteru zmarłego. "Był osobą niewierzącą w przeciwieństwie do mnie, ale myślę, że czasem jego dekalog był mocniejszy od mojego. Był gigantem jako człowiek" - w rozmowie z Dziennik.pl powiedział Edward Miszczak.
Tłumy pożegnały Andrzeja Morozowskiego na Powązkach
W ostatnim pożegnaniu dziennikarza uczestniczyli bliscy, przyjaciele i grono znanych osób. Na Powązkach pojawili się m.in. Tomasz Sianecki, Edward Miszczak, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Marta Kuligowska, Justyna Pochanke, Tomasz Sekielski, Piotr Kraśko, Monika Olejnik i Anna Kalczyńska.
Otwartą część ceremonii, transmitowaną na antenie TVN24, poprowadził wieloletni redakcyjny kolega Morozowskiego, Tomasz Sianecki. To on dostarczył jednego z najbardziej wzruszających momentów - pod koniec uroczystości załamał mu się głos. "Andrzeju, Jędrku, kocham cię, naprawdę" - powiedział łamiącym się głosem.
Podczas pożegnania szwagier dziennikarza odczytał również list napisany przez jego żonę, Agatę Nowakowską-Morozowską. "Jędruś, żegnaj, kochanie, mój najdroższy człowieku, przyjacielu, mężu. Bez ciebie już nic nie będzie takie samo" - brzmiały jej słowa.
Zobacz także:
- Wzruszający gest na pogrzebie Morozowskiego. Wielu mogło go przeoczyć
- Podczas pogrzebu zwróciła się do żony Andrzeja Morozowskiego: "Jestem pewna, że chciał, aby to dzisiaj wybrzmiało"


















