Britney Spears
ONS

Poród przebiegł bez komplikacji. 11 września późnym wieczorem Kevin przywiózł Britney do Cedars Sinai, najbardziej renomowanej kliniki położniczej w Hollywood. Zespół lekarzy szybko przygotował piosenkarkę do cesarskiego cięcia. O drugiej nad ranem, zgodnie z wyznaczonym terminem porodu, na świecie pojawił się zdrowy, ważący ponad trzy kilogramy chłopiec. Dostał na imię Sutton Pierce. Przy Britney byli wszyscy, których kocha: Kevin, jej mama Lynn i młodsza siostra Jamie Lynn. Mimo to Britney nie była aż tak szczęśliwa, jak wtedy, gdy rodziła swojego pierwszego syna – Seana Prestona rok temu. Piosenkarka zdaje sobie sprawę, że decydując się na urodzenie tego dziecka, podjęła bardzo poważną decyzję. I że, być może, będzie  wychowywała synów sama.

Klapki na oczach

Kiedy Britney wychodziła za Kevina we wrześniu 2004 roku, miała wprawdzie 22 lata, ale wciąż była dzieckiem. Wielka kariera, jaką zaczęła jako 11-latka, odebrała jej możliwość zdobycia pewnych doświadczeń życiowych. Potrzebowała kogoś, kto wspierałby ją  tak, jak do tej pory robiła to jej matka. Wtedy Britney mogłaby się bawić w prowadzenie domu i bycie mamą.


Tymczasem Kevin był lekkoduchem. Chciał używać życia. Stronił od obowiązków i odpowiedzialności. Nie wahał się dla Britney opuścić swojej przyjaciółki Shar Jackson, z którą miał już jedno dziecko – dwuletnią córkę Kori, a wkrótce miał im się urodzić chłopiec.


Britney tak jednak wbiła sobie do głowy, że Kevin jest stworzony dla niej, że nie słuchała nikogo, kto miał inne zdanie. Ani matki, która do tej pory była dla niej wyrocznią, ani fanów, ani nawet głosu rozsądku. Nim zdążyła przejrzeć na oczy, była już po ślubie z Kevinem i spodziewała się pierwszego dziecka. „Marzę o tym, żeby założyć z Kevinem rodzinę. Myślę, że będzie wspaniałym ojcem, a ja czuję się już gotowa, żeby zostać mamą”, twierdziła. Swoje wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądało macierzyństwo, czerpała głównie z filmów. Uważała też, że znakomicie zajmuje się małą Kori. „Uwielbiam stroić ją w sukieneczki i zasypywać prezentami”, opowiadała. A gdy prasa sugerowała, że Britney jeszcze nie nadaje się na matkę, ripostowała: „Najważniejsze, że ja wiem, że świetnie dam sobie radę”.

Na koszt żony

Kevin okazał się nieodpowiedzialnym facetem już wtedy, gdy Britney była w ciąży. Zamiast opiekować się ciężarną żoną, zajął się wydawaniem jej pieniędzy. Jak obliczył amerykański tygodnik „In Touch”, tylko w pierwszym roku małżeństwa przepuścił lekko 462 tysiące dolarów. Większość  tych pieniędzy poszła na wypady do Las Vegas z kolegami.  Kevin rozbijał się też po ulicach Malibu srebrnoszarym ferrari za 100 tysięcy dolarów, które dostał od Britney w prezencie ślubnym, oraz harleyem za 60 tysięcy. Na same czapki baseballówki potrafił wydać jednorazowo 900 dolarów, na fryzury z warkoczyków kolejne 5 tysięcy. Zapisał się do klubu golfowego, gdzie karta członkowska na rok wynosi 32 tysiące dolarów.


Kiedy 14 września na świat przyszedł Sean Preston, przez chwilę jeszcze wydawało się, że Kevin spoważnieje. Oficjalne oświadczenie pary brzmiało: „Mamy chłopca! Nie posiadamy się z radości, mogąc ogłosić narodziny naszego syna. Wszyscy jesteśmy zdrowi, szczęśliwi i czujemy się znakomicie”. A sama Britney dodawała: „Teraz myślę, że kocham Kevina przede wszystkim za to, że tak wspaniale potrafi się nami opiekować”.


To szczęście trwało zaledwie kilka tygodni. Wkrótce Kevin wrócił do kolegów i zabawy. Britney nie potrafiła sobie poradzić z obowiązkami i problemami, które na nią spadły. Zderzenie jej wyobrażeń o macierzyństwie z rzeczywistością, jak zauważył przyjaciel piosenkarki Lance Bass, okazało się wyjątkowo bolesne. Britney wpadła w ciężką depresję. Niegdyś bardzo zadbana, chodziła teraz w brudnych szortach, powyciąganych T-shirtach i plastikowych japonkach. Roztyła się, przestała malować i czesać.

Wpadka za wpadką

Nie umiała opiekować się dzieckiem. Zszokowane ekspedientki luksusowego sklepu Vicotria’s Secret w Beverly Hills opowiadały,  jak piosenkarka, która kupowała tam kilka par różowych stringów, nagle położyła Seana na podłodze obok kasy i zaczęła zmieniać mu pieluchę. Kilkakrotnie paparazzi zrobili jej zdjęcia, jak prowadziła w Malibu samochód, trzymając pięciomiesięcznego Seana na kolanach. Policji, która ją zatrzymała, próbowała tłumaczyć, że to taki rodzinny zwyczaj. „Naśladowałam ojca. Mój tato trzymał mnie na kolanach i razem jeździliśmy samochodem. W końcu mieszkaliśmy na wsi i nie było w tym nic złego”, mówiła. Dostała mandat i upomnienie. W niespełna dwa miesiące później, wychodząc z hotelu Ritz-Carlton na Manhattanie ze szklanką napoju w jednej ręce, a chłopcem w drugiej, omal nie przewróciła się na chodnik. Gdyby nie błyskawiczna reakcja ochroniarza, który ją podtrzymał, Sean Preston upadłby prosto na beton.


Najbardziej dramatyczne wydarzenia miały jednak miejsce, kiedy niespełna roczny Sean, którym opiekowała się niania, wypadł z krzesełka do karmienia i poważnie zranił się w głowę. Jak stwierdzili pracownicy opieki społecznej: „Rodzice dziecka nie byli zamieszani w to zajście i nie ponoszą najmniejszej winy za to, co się stało”. Ale i tak przez długi czas Britney czuła się winna i powtarzała jak mantrę, że jest dobrą mamą. Natychmiast pojechała do uniwersyteckiego szpitala w Los Angeles, gdy zauważyła, że Sean śpi więcej niż do tej pory. Prześwietlenie RTG wykazało uszkodzenie czaszki.

Za wszelką cenę

Britney tak bardzo zależało na ratowaniu związku z Kevinem, że wybaczała mu wszystko. Kiedy była na skraju wytrzymałości, wystawiała jego walizki za drzwi. Jak wyznała miesięcznikowi „Allure”, pierwszy raz zrobiła to już w trzy tygodnie po ślubie. „Nie byliśmy chyba na to gotowi (mowa była o ślubie), jednak teraz wszystko już się ułożyło i jesteśmy bardzo zgodnym, szczęśliwym małżeństwem”, przyznała po fakcie. Ale już kolejny poważny kryzys nastąpił w siedem miesięcy po ślubie. Do Britney dotarła informacja, że Kevin nie tylko przepuścił sporo pieniędzy w Las Vegas, ale też bawił się tam w towarzystwie striptizerek. Kazała mu się wyprowadzić, a on groził, że w razie rozwodu ogołoci ją z połowy majątku.


Gdy tylko emocje opadały, pozwalała się jednak udobruchać i przyjmowała go z powrotem. A nawet zabierała w jakąś romantyczną podróż, najczęściej na Hawaje. Rzeczniczka Leslie Sloane przyznawała wtedy, że para wyjechała, by „rozwiązać swoje osobiste problemy”. A po każdym takim wyjeździe Britney znów twierdziła: „Zawsze będziemy razem. Tylko to się liczy”.


Najpoważniejszy kryzys nastąpił po 14 miesiącach od dnia ślubu, pod koniec 2005 roku. 5 grudnia, po kolejnym wypadzie Kevina do Las Vegas, Britney kazała mu wynieść się do innej sypialni, a przed samymi świętami Bożego Narodzenia wyrzuciła go do Beverly Hills Hotel. Sama wyjechała do domu matki do Kent-wood w Luizjanie i zaczęła planować rozwód. Prawnicy piosenkarki już przygotowywali pozew, gdy odkryła, że spodziewa się drugiego dziecka.

Na jedną kartę

To był dla Britney cios. Nie planowała tej ciąży. Cały czas płakała. Musiała podjąć jedną z najpoważniejszych decyzji w życiu: czy urodzić to dziecko? Ostatecznie, po naradzie rodzinnej, postanowiła zaryzykować i dać mężowi jeszcze jedną szansę.


Na początku stycznia cała rodzina Spearsów i Federline’ów w komplecie pojawiła się w Las Vegas. Britney i Kevin z Seanem zajęli jeden pokój w hotelu Aladdin, rodzice i rodzeństwo pary wprowadzili się do pokoi obok. Britney i Kevin widziani byli na romantycznej kolacji w modnej restauracji Nobu. A Lynn nagle zaczęła się rozpływać nad umiejętnościami ojcowskimi Kevina. „To bardzo wzruszające patrzeć, jak Kevin zmienia pieluchy Seanowi”, mówiła. Mimo to Britney wcale nie odzyskała spokoju ducha. Już w czerwcu przechodziła kolejne załamanie nerwowe. „Przytyłam 20 kilogramów. Czuję się, jakbym była w ciąży przez ostatnie 10 lat”, ubolewała. Kevin na tyle zhardział, że zaczął zapraszać kumpli do domu. Któregoś dnia piosenkarka znalazła Seana Prestona w oparach dymu i alkoholu. Para nie była widywana potem wspólnie przez kilka miesięcy. Kiedy w czerwcu 2006 roku, na cztery miesiące przed porodem, Britney pojawiła się w bardzo popularnym amerykańskim programie „Today”, prowadzonym przez Matta Laure’a, nie była w stanie pohamować łez. „Jestem emocjonalnym wrakiem”, mówiła drżącym głosem. I nie wspomniała o mężu dopóty, dopóki nie została o niego zapytana. Jak więc kolejne, i to nieplanowane dziecko miałoby naprawić małżeństwo z Kevinem, skoro nie udało się to chcianemu Seanowi Prestonowi? Chyba nie wie tego nawet sama Britney.

Magda Łuków

Więcej na temat Britney Spears