Jill Smokler nie żyje. Założycielka "Scary Mommy" zmarła 22 czerwca po ponad dwuletniej walce z glejakiem wielopostaciowym, agresywnym nowotworem mózgu. Miała 48 lat. Smutną wiadomość przekazała rodzina w mediach społecznościowych, podkreślając jej humor i determinację.
Nie żyje Jill Smokler
Informacja o śmierci Jill Smokler pojawiła się w mediach społecznościowych za pośrednictwem jej bliskich. Rodzina podkreśliła, że nawet w obliczu choroby potrafiła zachować swoje charakterystyczne podejście: dystans, poczucie humoru i upór w walce o każdy kolejny dzień.
Wiadomo też, że Smokler osierociła troje dzieci: Lily, Bena i Evana. W rodzinnym komunikacie wybrzmiało, że spośród wielu ról, które pełniła, najważniejsza była dla niej ta domowa, związana z macierzyństwem. To właśnie ten wątek mocno poruszył osoby, które przez lata śledziły jej działalność w sieci i znały ją jako twórczynię mówiącą o rodzicielstwie bez nadęcia.
Z ciężkim sercem informujemy, że Jill dziś rano, po ponad dwuletniej walce z glejakiem wielopostaciowym, odeszła. Stawiała czoła tej chorobie tak, jak wszystkiemu w życiu — z humorem, determinacją i pozostając sobą
Do końca walczyła z chorobą
Smokler mierzyła się z glejakiem wielopostaciowym przez ponad dwa lata. Diagnozę ujawniła w maju 2024 r., decydując się na szczerość wobec obserwatorek i czytelniczek, które na co dzień szukały u niej nie tylko rozrywki, ale też prawdy o tym, jak wygląda życie, kiedy nie ma czasu na pozowanie.
W ubiegłym roku leczyła się w niemieckiej Tybindze. Ten szczegół pokazał, jak konsekwentnie szukała możliwości leczenia i jak intensywny był to etap. Jednocześnie jej aktywność i sposób komunikowania nie zmieniły się w patos: nadal stawiała na prosty przekaz i autentyczność, z których była znana od lat.
"Scary Mommy" zmieniło rozmowę o macierzyństwie i dało ulgę milionom kobiet
"Scary Mommy" powstało w 2008 r. i szybko stało się czymś więcej niż kolejnym miejscem w internecie o dzieciach i domowych sprawach. Smokler od początku odcinała się od cukierkowego obrazu rodzicielstwa. Zamiast perfekcyjnych kadrów proponowała język codzienności: zmęczenia, chaosu, poczucia winy, ale też czułości i satysfakcji, które potrafią przyjść w najmniej spodziewanym momencie.
To właśnie ta mieszanka szczerości i humoru sprawiła, że wiele kobiet poczuło się mniej samotnych.
Zobacz także:
Były prezes TVP nie żyje. Janusz Daszczyński odszedł w wieku 73 lat
Anita ze "ŚOPW" przerwała milczenie. Zwróciła się do Adriana: "Los kazał ci stanąć do walki"

















