Helena Englert stawia coraz śmielsze kroki w polskim show-biznesie. 24-latka, która jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, od pewnego czasu budzi spore zainteresowanie. Ostatnio o młodej aktorce zrobiło się jeszcze głośniej za sprawą jej udziału w "Tańcu z Gwiazdami". Wraz z popularnością pojawiły się jednak także nieprzychylne komentarze. W internecie nie brakuje osób, które określają ją mianem "nepo baby". Englert musi więc mierzyć się z opiniami dotyczącymi nie tylko jej zawodowych dokonań, ale również znanych rodziców. Ostatnio o zdanie na jej temat został zapytany Piotr Stramowski. Aktor nie przebierał w słowach.
WIDEO…
Piotr Stramowski staje w obronie Heleny Englert. "Obrzydliwe"
Piotr Stramowski udzielił obszernego wywiadu "Faktowi". W rozmowie z tabloidem przyznał, że jest oburzony tym, w jaki sposób ludzie reagują na młodą gwiazdę.
Helenka jest po prostu bardzo, moim zdaniem, zdolną aktorką i to nie jej wina, że nosi nazwisko Englert. Nawet udzieliłem komentarza pod postem jednej z influencerek, która zrobiła materiał o Helenie Englert i jej dostaniu się do szkoły teatralnej. Dla mnie to jest po prostu obrzydliwe. Natychmiast zareagowałem i sam zostałem za to hejtowany - zaczął.
Stramowski zauważył, że trudno oceniać czyjeś osiągnięcia i życiową drogę, nie mając pojęcia, jak naprawdę doszło do poszczególnych sytuacji. Jak podkreślił, sprawdził nawet, kim są niektóre osoby wypowiadające się na ten temat. Okazało się, że często nie są związane z branżą i nie mają pojęcia o realiach tego zawodu. Na końcu zwrócił uwagę na wszechstronność Heleny.
Ocenianie Heleny jest obrzydliwe, zwłaszcza że jest bardzo zdolną artystką. I nie tylko aktorką. Teraz zaczęła także karierę muzyczną i bardzo ją wspieram. Uważam, że wszyscy ci, którzy tak chętnie ją krytykują, powinni raczej zająć się sobą - dodał.
Helena Englert wprost o nieprzyjemnych określeniach. "Staram się..."
Jakiś czas temu Helena Englert udzieliła krótkiego wywiadu naszej reporterce. W rozmowie odniosła się do nieprzyjemnych komentarzy, które pojawiają się na jej temat.
Gdybym ja siebie nie znała, to ja bym prawdopodobnie miała o sobie takie samo zdanie jak inni. Co więcej, jak patrzę na przykład na ludzi, którzy są z zagranicy, są w mojej pozycji, jakby na... nie chcę się porównywać do super dużych nazwisk, ale jak patrzę na takich ludzi, to też sobie myślę: no wiadomo. A potem się pukam w głowę i orientuję się, jak strasznie łatwo jest wpaść w tę samospełniającą się przepowiednię i że absolutnie nie ma to żadnego sensu. I ja nie wiem, może to jest jakieś takie ezoteryczne gadanie, ale ja wierzę, że energia, którą się daje, ona wraca i ja staram się lubić wszystkich, być miła dla wszystkich - tłumaczyła.
Zobacz też:

















