Sprawa zniknięcia Witolda Płóciennika, docenianego operatora filmowego, który przepadł bez śladu pod koniec sierpnia w Lubniewicach, nie schodzi z pierwszych stron. Mimo że w teren ruszyły potężne siły, po mężczyźnie wciąż ani śladu. Właśnie pojawił się jednak nowy wątek, który może przestawić całą akcję na zupełnie inne tory.

WIDEO

player placeholder

Trwają poszukiwania Witolda Płóciennika

56-letniego operatora widziano po raz ostatni 29 sierpnia 2026 roku w rejonie jeziora Lubiąż w Lubniewicach, w województwie lubuskim. Płóciennik wchodził wtedy właśnie w pracę nad nowym serialem Netfliksa. Z relacji mediów wynika, że auto zostawił w centrum miejscowości i od tej chwili przestał się odzywać.

Funkcjonariusze upublicznili rysopis. Mowa o mężczyźnie mierzącym około 185 cm, łysym, z siwą brodą i krępej budowy. Gdy znikał, niósł ciemnozielony plecak, a na sobie miał krótkie spodenki i długie, ciemne skarpetki we wzorki. Wcześniej policja przekazała, że operator zdążył jeszcze przesłać bliskim zdjęcie i to był ostatni kontakt z nim.

Zobacz także:

Nowy trop ws. zniknięcia Witolda Płóciennika

Z ustaleń "Faktu" wynika, że jakieś 22 km od punktu, w którym ostatni raz zalogował się telefon Płóciennika, ktoś natknął się na niebieskiego iPhone'a z pękniętą szybką. Opis urządzenia pokrywa się z tym, co miał przy sobie zaginiony. Aparat leżał przy drodze między Brzeźnem a Długoszynem, czyli z dala od miejsc, na których skupiały się dotychczasowe poszukiwania.

Kobieta, która miała dostrzec telefon, nie wzięła go ze sobą, bo nie przypuszczała, że może być istotny. Ostatecznie powiadomiła służby, a te sprawdzają jej relację i próbują odnaleźć urządzenie. Jeśli sprzęt rzeczywiście należy do operatora, teren działań trzeba będzie mocno rozszerzyć. Kłopotem była już zresztą sama analiza danych z aparatu, bo informacje z sieci komórkowej były zbyt nieprecyzyjne, by wskazać dokładne miejsce ostatniego logowania.

To było przy drodze między Brzeźnem a Długoszynem, a więc daleko od miejsca, w którym ostatni raz logował się telefon zaginionego i to rzuca nowe światło na tę sprawę i otwiera nowe hipotezy - przekazał informator "Faktu".

Tłumy szukają operatora filmowego

Rozmach akcji jest ogromny. Do przeszukiwań ruszyli policjanci, strażacy, ratownicy, wojsko, ekipa filmowa i okoliczni mieszkańcy, a las przeczesują też leśnicy z sąsiednich nadleśnictw, którzy znają tutejszy teren jak własną kieszeń. Jak przyznaje w rozmowie z Plejadą sierż. Martyna Litka, takiej mobilizacji w okolicy jeszcze nie było.

Dziś rozpoczął się czwarty dzień poszukiwań za zaginionym 56-letnim mężczyzną. Dziś do naszych działań włączyli się maksymalną ilością osób leśniczowie z pobliskich nadleśnictw. (...) Na chwilę obecną udało nam się skontrolować 1040 hektarów powierzchni leśnej i przybrzeżnej pieszo, jeziora Lubiąż i Lubniewsko oraz pobliskie mniejsze zbiorniki wodne. Poszukiwania cały czas trwają a zaangażowanie służb i ochotników nie maleje

Ratownicy sięgają po nowoczesny sprzęt. Do pracy weszły śmigłowiec, łodzie, quady, drony z termowizją, sonary oraz wyszkolony do odnajdywania ludzi pies służbowy.

Zobacz także: 

Nie żyje gwiazda Disney'a. Miała tylko 33 lata

Kłopoty Lewandowskich w Chicago. "Anna nie jest zadowolona"