Stanisław Szelc był jednym z charakterystycznych twórców polskiej sceny kabaretowej i radiowej. Satyryk, aktor, prezenter telewizyjny i artysta kabaretowy przez dekady bawił kolejne pokolenia Polaków. Współtworzył popularne „Studio 202” oraz był związany z Kabaretem Elita i Teatrem Kalambur. Jego głos można było usłyszeć w znanych słuchowiskach, a publiczność zapamiętała go również jako autora serii radiowych skeczy „Chłop i baba”. Za swoją działalność artystyczną został uhonorowany m.in. Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz Złotą Odznaką Honorową Wrocławia.

WIDEO

player placeholder

Stanisław Szelc nie żyje. "Byliśmy niestety przygotowani"

O śmierci Stanisława Szelca poinformował jego wieloletni współpracownik Jerzy Skoczylas. Na antenie Radia Wrocław przekazał, że wiadomość o odejściu artysty dotarła do niego we wczesnych godzinach porannych.

Informacja dotarła do mnie wcześnie rano, tuż po tym smutnym wydarzeniu. Dzwoniła córka i dzwonił syn Staszka. Mówiąc szczerze, wiadomość nie była gromem z jasnego nieba, ponieważ byliśmy niestety przygotowani, Staszek walczył z chorobą należącą do tej grupy chorób, która niestety nie daje wiele nadziei — powiedział Jerzy Skoczylas na antenie.

21 września dowiedzieliśmy się także o śmierci syna wielkiej gwiazdy.

Zobacz także:

Stanisław Szelc żegnany w mediach społecznościowych. Poruszające wpisy

Informacja o odejściu Stanisława Szelca poruszyła wiele osób. Głos w mediach społecznościowych zabrali m.in. politycy Jacek Sutryk oraz Bogdan Zdrojewski.

To dla mnie zaszczyt, że mogłem poznać Pana Stanisława. Wielokrotne spotkania, w tym te w ulubionej „Literatce”, były zawsze wyjątkowe. Dziękuję za wszystko. Wrocław już nigdy taki sam bez Pana nie będzie. Będzie natomiast pamiętał i tęsknił - pisał Jacek Sutryk.

Stanisław Szelc to postać kluczowa dla rozmaitych aktywności przede wszystkim satyrycznych, ale to też niezwykle ciepły w kontaktach gość, choć przeważnie bardzo powściągliwy. Ostatnią rozmowę pamiętam dobrze. Było ciepło, a p. Stanisław z grupką seniorów siedział w „Literatce” na wrocławskim rynku. Jak zwykle bardziej słuchał, niż mówił - pisał Bogdan Zdrojewski.

Zobacz także: