Lech Łotocki, Smoleńsk Kadr z filmu Morgan Kadr z filmu Kamienne pięści
Lech Łotocki, Smoleńsk
materiały prasowe
1/3
Lech Łotocki, Smoleńsk
materiały prasowe

Zapraszam do przeglądu wybranych premier filmowych weekendu. O wszystkich przeczytacie w każdy piątek na MOIM BLOGU. A zaczynamy od:

 

Smoleńsk

 

Do kin wchodzi właśnie długo oczekiwany film Antoniego Krauzego, którego głównym tematem jest katastrofa smoleńska i który, jak wiele na to wskazuje, podzieli widzów na dwa sporne obozy. A w tym wszystkim zniknie gdzieś sam film, który jest tylko pretekstem do kontynuowania bolesnego tematu. Cokolwiek zaś zostanie o nim napisane, będzie odczytane nie przez pryzmat rzeczywistej jakości dzieła, ale przez doszukiwanie się tego, który z obozów reprezentuje recenzent.

Nas jednak w tym cyklu interesuje kino, a nie polityczne spory i z tego punktu widzenia wiele wskazuje na to, że "Smoleńsk" jest po prostu słabym filmem, którego miejscem zamiast kina powinna być prędzej telewizja. I szkoda, że katastrofa smoleńska doczekała się słabego filmu, bo zmarli w niej zasługują nie tylko na szacunek, ale i na dobry film, który zdołałby znów zjednoczyć wszystkich tak jak w pierwszych dniach po katastrofie.

 

Werdykt: Można zobaczyć, ale tylko po to, by mieć własne zdanie o filmie

 

Zwiastun:

 

2/3
Kadr z filmu Morgan
Internet

Morgan

 

Ciekawą zabawą podczas oglądania filmu "Morgan" jest wynajdywanie zapożyczeń z różnych innych filmów. W jej trakcie łatwo dojść do wniosku, że nie ma tu praktycznie niczego oryginalnego, czego nie moglibyśmy obejrzeć gdzieś wcześniej. "Gatunek", "Ex-Machina", "Istota" itd. Gdyby bohaterowie "Morgan" obejrzeli choć jeden z tych filmów, wiedzieliby, że większość prób stworzenia ulepszonego życia poprzez genetyczne modyfikacje, czy implementację sztucznej inteligencji zawsze kończy się w ten sam sposób. Wiadomo to co najmniej od eksperymentu pana doktora Frankensteina.

No ale naukowcy wiedzą swoje, nic więc dziwnego, że całkiem zacna obsada "Morgan" najprawdopodobniej nie dotrwa do końca tego filmu wyreżyserowanego przez syna Ridleya Scotta – Luke'a. Wiele wskazuje na to, że w przypadku "Morgan" zastosowanie znajdzie powiedzenie: "za hajs ojca baluj".

 

Werdykt:  Całkowicie przewidywalne kino

 

Zwiastun:

 

3/3
Kadr z filmu Kamienne pięści
Internet

Kamienne pięści [Hands of Stone]

 

Po tym co dla kina bokserskiego zrobił w zeszłym roku "Creed. Narodziny legendy" trudno się spodziewać, by "Kamienne pięści" oglądało się jeszcze lepiej, ale w niczym nie stoi to na przeszkodzie, by seans filmu wyreżyserowanego przez Wenezuelczyka Jonathana Jakubowicza był także udany. Zapowiada się klasyczny bokserski film oparty na faktach, który może i nie grzeszy oryginalnością, ale ma coś, czego dość dawno nie widzieliśmy – Roberta De Niro w poważnej, godnej siebie roli. Latka lecą, więc kiedyś Wściekły Byk, dziś trafia na drugą stronę ringu.

"Kamienne pięści" opowiada historię panamskiego mistrza bokserskiego Roberto Durana, który na swoim koncie ma tytuły mistrza świata w kategorii lekkiej, półśredniej, lekkośredniej i średniej.

 

Werdykt: Najciekawsza propozycja weekendu

 

Zwiastun:

 
Więcej na temat premiera