6 lipca funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeprowadzili zatrzymania pięciu osób w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzenia ponad 7,5 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Śledztwo dotyczy projektu badawczo-rozwojowego związanego z wydobywaniem oraz neutralizacją niewybuchów i środków bojowych zalegających na dnie Morza Bałtyckiego. Jak ustalił Plotek, wśród zatrzymanych był biznesmen Łukasz P., mąż Sylwii Peretti. 

WIDEO

player placeholder

Łukasz P. Zatrzymany. Sylwia Peretti zabrała głos 

Informację o zatrzymaniu Łukasza P. potwierdził w rozmowie z Plotkiem rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, prokurator Mariusz Marciniak. 

Pan Łukasz P. przebywa aktualnie w areszcie śledczym w Gdańsku przy ulicy Kurkowej 12 - przekazał. 

Redakcja skontaktowała się w tej sprawie również z Sylwią Peretti, byłą uczestniczką "Królowych życia" i żoną Łukasza P. 

Zobacz także:

Wobec pojawiających się pytań o sytuację mojego męża Łukasza informuję, że został zatrzymany w sprawie rozliczenia uzyskanej przez spółkę przed kilkoma laty dotacji. Dotacja została wykorzystana zgodnie z jej przeznaczeniem - powstały dzięki niej sprzęt uzyskał wiosną tego roku stosowną certyfikację, co potwierdza jego użyteczność - przekazała. 

Peretti zwróciła się również do kontrahentów spółki. 

Wszystkich kontrahentów spółki zapewniam, że pomimo nieobecności męża praca i zlecenia są nieprzerwanie realizowane przez pracowników. Liczę, że wkrótce sprawa się wyjaśni, a Łukasz wróci do realizacji wszystkich swoich nowatorskich projektów z wielką pasją i swoją niewyczerpaną energią. Dziękuję wszystkim ślącym mu za moim pośrednictwem wyrazy wsparcia - dodała. 

Czym zajmuje się mąż Sylwii Peretti? 

Łukasz P. jest prezesem jednej z najbardziej doświadczonych grup w Europie, która zajmuje się badaniami gruntów i wydobywaniem bomb z czasów wojny, nie tylko z obszarów lądowych, ale także z obszarów wodnych. W przeszłości firma zmagała się z problemami finansowymi. 

Przy drugim zleceniu na prace saperskie na terenie lasu - o wartości 2,5 mln zł - wlepiono nam karę umowną na 7 mln zł. Był 2012 r., prace miały się rozpocząć w czerwcu, ale zostały opóźnione z winy zleceniodawcy. Namówiono nas wtedy, abyśmy podpisali umowę z pierwotnymi datami, a potem sobie je zmienili aneksem - jako młodzi i niedoświadczeni w branży tak też zrobiliśmy. Tylko że gdy rozpoczęliśmy prace z 1,5-miesięcznym opóźnieniem, okazało się, że naliczono nam gigantyczne kary umowne. Sprawa trafiła do sądu, gdzie ostatecznie po pięciu-sześciu latach wygraliśmy i pieniądze udało się odzyskać - opowiadał Łukasz P. w rozmowie z "Forbesem". 

Zobacz też: 

Mąż Sylwii Peretti zatrzymany
Fot. TRICOLORS/East News