Jedenaście lat na kanapie "Gogglebox. Przed telewizorem" dobiegło końca, a Mariusz Kozak wreszcie zdradził, co pchnęło go do rozstania z programem. Odwiedzając studio portalu Kozaczek.pl, celebryta pierwszy raz tak szczerze opowiedział, dlaczego odszedł, i przyznał, że jego cierpliwość wyczerpała się przez jedną konkretną sytuację, w której ucierpiała jego mama Mariola.
WIDEO…
Mariusz Kozak tłumaczy, dlaczego odszedł z show
Przez kilkanaście lat Kozak stał się jedną z twarzy najmocniej kojarzonych z TTV. Swoją przygodę z "Gogglebox. Przed telewizorem" zaczynał obok ówczesnego partnera, Jacka Szawioły, a gdy ich związek się zakończył, na kanapie zasiedli przy nim ukochany Sebastian Szarata i uwielbiana przez publiczność mama Mariola. Po jedenastu latach celebryta oficjalnie ogłosił, że ten rozdział zamyka.
W rozmowie z dziennikarzem Wiktorem Słojkowskim celebryta wyjaśnił, że decyzja nie zapadła z dnia na dzień, tylko dojrzewała wraz z narastającym poczuciem dyskomfortu. Zaznaczył przy tym wyraźnie, że jego żal nie jest skierowany do stacji, lecz do konkretnych osób odpowiadających za realizację nagrań.
Wydarzyło się dużo rzeczy, w których czułem się niekomfortowo. Dużo sytuacji. Największym dyskomfortem była sytuacja, gdy moja mama ucierpiała na planie tego programu. Mariola to moja kochana mama, z którą z Sebastianem występujemy od dwóch lat. Powiem od razu: to nie jest mój konflikt z TVN-em czy TTV. To jest konflikt z produkcją – z osobami, z którymi pracowałem bezpośrednio. Te osoby mnie zawiodły i ja na tym planie zacząłem się czuć bardzo źle
Mariusz Kozak wspomina odejście Jacka Szawioły
W trakcie rozmowy Kozak cofnął się też do wcześniejszych roszad na kanapie, w tym do chwili, gdy z formatu zniknął jego były partner Jacek Szawioła. Wyznał, że po tej zmianie wydawało mu się, iż wreszcie zyskał spokój, otoczony wyłącznie bliskimi mu ludźmi.
Po odejściu Jacka czułem się bardzo dobrze – mówiłem sobie: wreszcie, przez ten rok, co byliśmy we trójkę, jestem już naprawdę z bliskimi osobami, na których mi zależy. I nagle bam. Też nie mogę mówić wszystkiego
Mimo wyraźnego żalu do ekipy celebryta nie zamierza rozdmuchiwać sprawy do rozmiarów publicznej awantury. Wcześniej w mediach społecznościowych ograniczył się do wzmianki o "różnicach" między nim a produkcją oraz o zamknięciu pewnego etapu.
Zobacz także:
Cezary Żak zażartował z Karola Nawrockiego na ramówce TVP. Nie uwierzycie, co powiedział

















