Reklama

Mariusz Kozak, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy "Gogglebox. Przed telewizorem" w TTV, poinformował w mediach społecznościowych o przerwie we współpracy z produkcją. Po 11 latach w programie przyznał, że na razie nie będzie pojawiać się w kolejnych odcinkach, a sprawa ma związek z "różnicami" na linii uczestnik–ekipa. Co się stało?

Mariusz Kozak odchodzi z "Gogglebox. Przed telewizorem"?

Mariusz Kozak przez lata tworzył w "Gogglebox. Przed telewizorem" duet z Jackiem Szawiołą. Po głośnym rozstaniu Kozak pozostał w show, gdzie na bieżąco na antenie TTV komentował filmy, dokumnety i popularne reality-show z mamą, Mariolą, a także nowym partnerem - Sebastianem Szaratą. W ostatnim czasie jednak coraz rzadziej pojawiali się w programie, a fani zaczęli zasypywać celebrytę pytaniami o jego absencję na kanapie "Gogglebox". Teraz Mariusz Kozak postanowił zabrać głos w sprawie.

Gwiazdor "Gogglebox. Przed telewizorem" zwrócił uwagę na antenowy kontekst, który podkręcił atmosferę wokół jego nieobecności. W ostatnim sezonie on i jego bliscy pojawili się jeszcze w kilku epizodach, po czym nagle przestali być pokazywani. Dla stałych widzów to była wyraźna zmiana, bo jego kanapa przez lata należała do tych najbardziej charakterystycznych w formacie.

Miałem na razie nie poruszać tego tematu, bo sam do końca nie wiem, jakie będą nasze dalsze losy w GOGGLEBOX. Ale Drogie Widzki i Drodzy Widzowie - pytacie o to cały czas. I to mnie naprawdę wzrusza. Serio. Bo w telewizji najważniejsi jesteście WY…
- napisał na Instagramie Mariusz Kozak.

Dał do zrozumienia, że sam nie ma dziś stuprocentowej pewności, jak dalej potoczy się ta historia, jednak nie krył, że wszystko jest związane z różnicami pomiędzy nim, a produkcją.

Niedawno trudne chwile przeżywała również Izabela Zeiske z "Gogglebox. Przed telewizorem".

Dlaczego Mariusz Kozak nagle zniknął z "Gogglebox. Przed telewizorem"?

W swoim oświadczeniu Mariusz Kozak jasno wskazał powód przerwy: "różnice" z produkcją, które na ten moment blokują dalszą współpracę. To ważny komunikat, ponieważ wybrał ton, który ucina plotki, ale nie dolewa oliwy do ognia.

Między mną a produkcją pojawiły się różnice, przez które -przynajmniej na ten moment - nie kontynuujemy współpracy. Nie chcę robić z tego publicznej afery ani urządzać internetowego prania brudów. Mimo wszystko szanuję ten program, stację i ludzi, którzy przy nim pracują. W końcu to 11 lat mojego życia - intensywnych, momentami szalonych, pełnych nauki, doświadczeń… i obserwacji, których nie dałby nawet najlepszy reality show.
- wyznał Mariusz Kozak na Instagramie.

Nie podał, czego dotyczyły rozbieżności, jednak zaznaczył, że nie chce robić z tego internetowej burzy. Jednocześnie podkreślił szacunek do programu, stacji i ludzi stojących za kulisami. Wybrzmiało też, że "Gogglebox" to dla niego nie epizod, tylko kawał życia: 11 lat regularnej obecności w formacie, który buduje rozpoznawalność, ale też wymaga gotowości do pokazywania codzienności.

Czy to definitywny koniec? Tego dziś nie wiem. Życie lubi pisać scenariusze bardziej nieprzewidywalne niż ramówka telewizyjna. Najbardziej w tej sytuacji szkoda mi mamy Marioli i Sebastiana, bo oni czują niedosyt.
- dodał.

Fani wspierają Mariusza Kozaka z "Gogglebox. Przed telewizorem"

Najważniejsze z perspektywy fanów brzmi dziś: czy to koniec definitywny? Kozak tego nie potwierdził. Zostawił sobie furtkę, dając do zrozumienia, że życie potrafi zmieniać scenariusz szybciej, niż ktokolwiek planuje ramówkę. Pod jego komunikatem pojawiło się dużo reakcji widzów: dominowało rozczarowanie i prośby o powrót, a także sygnały, że brak jego komentarzy był zauważalny natychmiast.

Bez Was to nie ma sensu tego oglądać.
Uwielbiam Was i czekam na Wasz wielki powrót.
- czytamy w komentarzach.

Na razie jednak jedyne, co jest pewne, to przerwa we współpracy.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...