Reklama

W tym tygodniu odbyła się huczna premiera nowej płyty Tomasza Luberta. Z tej okazji, w warszawskim klubie Bank, odbyła się wielka impreza, na której pojawiło się mnóstwo gwiazd. Największą z nich była oczywiście Doda, która zachwyciła wszystkich seksowną figurą. Jest ona efektem jej ciężkiej pracy m.in. na siłowni. Przypomnijmy: Doda ostro wzięła się za siebie: Tu nie chodzi o odchudzanie

Reklama

Artystka podczas imprezy zmagała się z małą niedyspozycją głosu, co nie przeszkodziło jej w daniu energicznego występu. Rabczewska zawsze daje z siebie wszystko na scenie, co czasami może odbić się na jej wokalu. Z tego powodu dba o gardło w każdej możliwej sytuacji, przez co czasem mogą cierpieć jej współpracownicy. W rozmowie z Doda-Music.com artystka opowiedziała, co robi podczas swoich podróży z koncertu na koncert. Kulisy trasy są zaskakujące:

Masturbuję się głównie. Nie no, żartuję. Mamy bardzo fajną ekipę w samochodzie. Zazwyczaj śpimy, bo odsypiamy jakieś tam sytuacje z dnia wczorajszego. Także jest nudno, bo zbieramy energię, by dać czadu dnia następnego. Regenerujemy się. I pocimy się na maksa. Ponieważ jako piosenkarka całkowicie zakazuje włączania klimatyzacji. Więc jest gorąco. Dzisiaj tak nam się spociły tyłki, że jak wychodziliśmy na stację benzynową, mieliśmy takie draski spocone na plecach. Przyklejamy się do siedzeń - mówi Dorota

Gwiazda, na pytanie o życie prywatne, odpowiedziała krótko, ale konkretnie:

Nieustające pasmo porażek - mówi wokalistka

Na szczęście w życiu zawodowym jest na odwrót. Piosenkarka szykuje się do premiery nowego singla, który ma ukazać się na wakacje.

Zobacz: Doda zdradziła nam swoje plany: Nie będę wchodzić nikomu w tyłek

Reklama

Doda ruszyła w trasę. Już na początku pobiła rekord:

Reklama
Reklama
Reklama