Transfer Roberta Lewandowskiego do Stanów Zjednoczonych był jednym z najgłośniejszych ruchów na piłkarskim rynku w 2026 roku. Po czterech sezonach w FC Barcelonie kapitan reprezentacji Polski zdecydował się na grę w Chicago Fire. Za sportową decyzją poszła jednak przeprowadzka całej rodziny, która dla Anny Lewandowskiej wiązała się z trudnymi emocjami i koniecznością pozostawienia dotychczasowego życia. W rozmowie z WP SportoweFakty trenerka opowiedziała, jak naprawdę wyglądały kulisy tej decyzji.
WIDEO…
Anna Lewandowska do końca liczyła na pozostanie w Barcelonie
Anna Lewandowska przyznała, że jeszcze długo miała nadzieję, że rodzinie uda się pozostać w Hiszpanii. Barcelona stała się dla Lewandowskich czymś więcej niż kolejnym przystankiem w karierze piłkarza. To właśnie tam zbudowali codzienność, nawiązali przyjaźnie i znaleźli miejsce, z którym mocno się związali. Oferta z USA początkowo nie wydawała się jej realnym scenariuszem.
Do samego końca liczyłam, że zostaniemy w Barcelonie. Pojawiały się różne opcje. Początkowo kierunku Chicago nie brałam na poważnie, bo nigdy nie planowaliśmy przeprowadzki do USA - zdradziła.
Jak wspominała, jej pierwsza wizyta w Chicago miała miejsce w listopadzie 2025 roku, gdy przyjechała do Stanów w związku z własnym wydarzeniem. Przedstawiciele Chicago Fire zaprosili ją do odwiedzenia klubu i zadbali o ciepłe przyjęcie jej oraz współpracowników. Wówczas nie przypuszczała jednak, że w przyszłości to właśnie tam będzie układać życie swojej rodziny.
Chicago Fire zaprosiło mnie, żebym zobaczyła klub. Wspaniale ugościli mnie i mój zespół, przyszli na moje wydarzenie. [...] Mówiłam Robertowi przez telefon: 'Tak ciepło mnie przyjęli, a my i tak tu nie przyjedziemy'. Było mi trochę głupio. Ale życie pisze różne scenariusze. Z biegiem czasu optyka się zmieniła. Chicago mocno dawało do zrozumienia, jak bardzo chce zakontraktować Roberta. Mąż przyjechał później do USA i podjął decyzję o przeprowadzce - wspominała kulisy transferu.
Anna Lewandowska nie chciała wyjeżdżać z Hiszpanii
Ostatecznie Robert zdecydował się na nowy etap kariery za oceanem, a jego rodzina musiała przygotować się do przeprowadzki. Anna nie ukrywała, że próbowała znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby jej pozostać w Barcelonie, przynajmniej przez jakiś czas. Rozważała nawet możliwość regularnego podróżowania z dziećmi do męża, ale szybko zrozumiała, że na dłuższą metę taki układ byłby trudny do utrzymania.
Nie jest tajemnicą, że nie chciałam się przeprowadzać. Szukałam nawet różnych rozwiązań - np. że będziemy jako rodzina latać do Roberta. Ale wiadomo, że na dłuższy okres by to nie zadziałało. Walczyłam ze sobą. Zakończyliśmy pewien etap ze względu na męża, który tego chciał, ale byłam w miejscu, którego nie chciałam opuszczać. I w którym czułam się szczęśliwa. Dużo mnie to kosztowało - przyznała.
Zmiana oznaczała nie tylko pożegnanie z ukochanym miastem, ale też konieczność zorganizowania życia na innym kontynencie. Trzeba było zadbać o szkołę dzieci, dokumenty, nowe otoczenie i dalsze funkcjonowanie zawodowe Anny. Jak podkreślała, nawet sukces i stabilność finansowa nie chronią przed lękiem związanym z tak dużą zmianą. Dziś jednak patrzy na tę decyzję z większym spokojem.
Dziś te emocje są inne niż na początku. Ludzie w Chicago są otwarci i pozytywni. Spotykamy na ulicach wielu Polaków, co jest miłe. Nawiązaliśmy pierwsze znajomości, byliśmy na pierwszym 'barbecue' - przyznała z ulgą.
Lewandowscy nie żegnają się z Barceloną na zawsze
Choć rodzina rozpoczęła nowy etap w Stanach Zjednoczonych, Anna nie traktuje przeprowadzki jako definitywnego pożegnania z Hiszpanią. Barcelona pozostaje dla Lewandowskich miejscem szczególnym, związanym z ważnymi wspomnieniami i okresem życia, do którego chcą jeszcze wrócić. W rozmowie z WP SportoweFakty trenerka opowiedziała również o wzruszeniu, jakie towarzyszyło jej podczas pożegnania Roberta z klubem.
Szczególnie mocno przeżyła moment, gdy piłkarz żegnał się z Barceloną na murawie Camp Nou. Jak przyznała, emocje były tak silne, że nie potrafiła powstrzymać łez. Z klubem i miastem związali się nie tylko zawodowo, lecz także prywatnie, dlatego zamknięcie tego rozdziału nie było dla niej łatwe. Jednocześnie rodzina stara się wykorzystać szansę na poznawanie nowego miejsca i czerpać z niej jak najwięcej.
Barcelonie nie powiedzieliśmy 'żegnaj', tylko 'do zobaczenia'. Już to ustaliliśmy. To nasze miejsce na ziemi. Teraz jesteśmy w Chicago i koncentrujemy się na tym, by przeżyć tu świetną przygodę. Wykorzystać ten czas jak najlepiej - podsumowała Anna Lewandowska.
Sprawdź również, jak Anna Lewandowska świętowała urodziny daleko od domu.
Zobacz także:
- Anna Lewandowska znowu szczęśliwa w Hiszpanii. Pokazała zdjęcia. "Nie ma jak w domu"
- Lewandowska długo nie pobyła w Chicago. Podjęła decyzję ws. wyjazdu