Sandra Kubicka od lat należy do grona najpopularniejszych influencerek w Polsce, ale zanim zdobyła ogromną rozpoznawalność w mediach społecznościowych, robiła międzynarodową karierę jako modelka. Przez wiele lat pracowała za granicą, współpracując z dużymi markami. Ostatnio Kubicka pojawiła się w programie "VIVY!" - "Ocal Siebie" prowadzonym przez Ewę Chodakowską, gdzie wróciła wspomnieniami do tego okresu życia. W szczerej rozmowie zdradziła, dlaczego zdecydowała się przeprowadzić na stałe do Polski i zakończyć karierę modelki.
Sandra Kubicka usłyszała diagnozę, która zmieniła jej życie
W rozmowie z Ewą Chodakowską Kubicka zdradziła m.in., że od wielu lat zmaga się z potwornym lękiem przed ludźmi. W pewnym momencie wróciła również wspomnieniami do końca swojej międzynarodowej kariery. Wszystko zaczęło się komplikować, gdy dowiedziała się, że choruje na zespół policystycznych jajników.
To były lata, kiedy jeszcze nie mówiło się o policystycznych jajnikach tak głośno, nie wiadomo było, co to jest. Ja w ogóle nie wiedziałam, co to jest. I chodziłam od lekarza do lekarza, bo nie wiedziałam, co się mi wydarzyło. Ja bardzo szybko przytyłam, 17 kilo więcej. Miałam gigantyczne zmiany hormonalne na twarzy. Ciemne włosy zaczęły mi rosnąć na brzuchu, miałam wąsy - opowiadała.
Kubicka przyznała, że zmiany w wyglądzie były dla niej bardzo trudnym doświadczeniem, szczególnie w świecie, w którym wygląd odgrywa kluczową rolę. Jak wspominała, przestała mieścić się w swoje ubrania i zaczęła ukrywać sylwetkę w luźnych rzeczach. Najbardziej bolesne okazało się jednak zachowanie osób z branży, które zamiast zainteresować się jej stanem zdrowia, zaczęły wysuwać krzywdzące podejrzenia.
Moja agencja podejrzewała mnie o różne brzydkie rzeczy. Klient pierwszy raz w życiu mnie zwolnił na planie zdjęciowym. (...) Wyobraź sobie, jesteś na planie ze swoim stałym klientem, z którym pracujesz od wielu lat, i mówią ci po lunchu, że możesz się spakować i wracać do Miami, bo właśnie przyjechała inna modelka na twoje miejsce. "Nie wiem, co ci jest, czy pijesz, czy ćp*esz, czy co robisz, ale po prostu nie wyglądasz tak, jak wyglądałaś". Ja wróciłam do hotelu i płakałam. (...) Gdy ja się dowiedziałam, że mam policystyczne jajniki, ja wysłałam swoją diagnozę i dostałam przeprosiny. (...) Wtedy w ogóle się obraziłam na modeling, bo poczułam się pierwszy raz jak przedmiot, nie człowiek. (...) Nikogo nie obchodziło, jak ja się czuję. A policystyczne jajniki nie tylko wpływają na to, jak wyglądasz, wpływają też na hormony. Kobiety bardzo często mają depresję. Nie radzą sobie. I ja właśnie tak się czułam - mówiła.
Zobacz też:

















