Helena Englert od początku nowej edycji „Tańca z Gwiazdami” wzbudza ogromne zainteresowanie widzów. Na parkiecie sprawia wrażenie przebojowej, pewnej siebie i doskonale odnajdującej się w świetle reflektorów. Okazuje się jednak, że za tą odważną stroną aktorki kryje się zupełnie inne oblicze. Po trzecim odcinku show Englert zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie w rozmowie z reporterką Party.pl Simoną Stolicką.
Helena Englert błyszczy w "Tańcu z Gwiazdami"
Helena Englert występuje w 19. edycji "Tańca z Gwiazdami" u boku Romana Osadchiyego. Już w pierwszym odcinku para znalazła się wśród najlepiej ocenionych uczestników - za sambę otrzymała 28 punktów. Jeszcze przed rozpoczęciem programu aktorka otwarcie mówiła, że zależy jej na tym, aby widzowie mieli okazję poznać ją z innej strony. Przyznała nawet, że ma poczucie, iż publiczność nie zawsze darzy ją sympatią.
W trzecim odcinku Englert i Osadchiy zatańczyli jive'a do utworu "Sing Sing" Maryli Rodowicz. Ich występ zrobił spore wrażenie na jury - para zdobyła aż 41 punktów. Iwona Pavlović nazwała Helenę "objawieniem" programu i zwróciła uwagę na to, że aktorka w każdym kolejnym tańcu pokazuje zupełnie inne oblicze. Po zejściu z parkietu Englert udzielała wywiadów. Właśnie wtedy nasza reporterka zapytała ją między innymi o pewność siebie.
Helena Englert zaskoczyła szczerym wyznaniem
Choć przed kamerami 26-letnia aktorka potrafi emanować pewnością siebie, sama przekonuje, że rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.
Ja w ogóle byłam bardzo wycofanym dzieckiem i dalej mam takie momenty totalnej zwiechy. Wydaje mi się, że ta pewność siebie to jest po prostu to, w jaki sposób ja sobie radzę ze stresem - wyznała w rozmowie z naszą reporterką.
Jak podkreśliła, jej zachowanie może być więc odbierane jako ogromna pewność siebie, choć dla niej jest przede wszystkim sposobem radzenia sobie w stresujących sytuacjach. Englert zaznaczyła także, że jej taneczny partner doskonale wie, jak wygląda to poza kamerami.
Roman wie najlepiej, że ja miewam bardzo trudne momenty i że kiedy znikają kamery i tłum ludzi, to normalną dziołchą jestem, która ma też gorsze momenty - powiedziała.
Na koniec pozwoliła sobie jednak na charakterystyczny dla siebie żart.
I to wcale nie jest tak, że ja jestem przekonana o własnej doskonałości. To znaczy trochę tak, ale tylko czasami - podsumowała.
Całość rozmowy dostępna w materiale wideo.
Zobacz także:
- Tylko on nie dostał "10" od Maryli Rodowicz w "TzG". Dominik Rupiński komentuje ocenę od artystki
- Rafał Maserak komentuje odpadnięcie Matteo Brunettiego z "Tańca z Gwiazdami". Powiedział wprost