Śmierć Adriana Szymaniaka z "Ślubu od pierwszego wejrzenia" poruszyła widzów programu, ale po pożegnaniu 39-latka pojawił się dramatyczny spór rodzinny. Głos zabrała mama zmarłego, Małgorzata Błażewicz, która w mediach społecznościowych opublikowała serię poruszających wpisów i zaapelowała o uszanowanie tego, co jej zdaniem było ostatnią wolą syna.

WIDEO

player placeholder

Mama Adriana Szymaniak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" zabrała głos ws. miejsca pochówku

Najbardziej emocjonalny wpis mamy Adriana dotyczy miejsca pochówku. Wcześniej rodzina Adriana Szymaniaka przekazała szczegóły dotyczące pogrzebu. Małgorzata Błażewicz przekonuje, że jej syn jasno określił, gdzie chciałby spocząć, a zaplanowana ceremonia w Żołędowie stoi w sprzeczności z jego życzeniem. Według jej relacji Adrian mieszkał w tej miejscowości zaledwie dwa miesiące, już w trakcie choroby.

Miejsce pogrzebu zostało ustalone w obcej miejscowości Żołędowo (gdzie mieszkał, chorując zaledwie 2 miesiące), bez porozumienia z mamą, żebym nie mogła być blisko niego. Ostatnią wolą syna było złożenie ciała w grobowcu rodzinnym w Policach z dziadkiem i Jerzym oraz pożegnanie w hotelu Dobosz w Policach z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi.

W kolejnym wpisie kobieta zwróciła się bezpośrednio do osób, które jej zdaniem mogą pomóc w realizacji woli zmarłego.

Zobacz także:

Błagam, oddajcie hołd i cześć mojemu synowi Adrianowi, wzywam was jako cierpiąca matka w bólu i rozpaczy do uszanowania jego ostatniej woli

- napisała.

W innym miejscu dodała:

Jako mama mojego jedynego kochanego syna Adriana bardzo proszę wszystkich o pomoc oraz uszanowanie jego ostatniej woli i pochowanie Adriana w rodzinnym grobowcu w Policach z uczestnictwem księdza.

Mama Adriana Szymaniaka o ostatnich miesiącach syna

W swoich wpisach Małgorzata Błażewicz opisała także trudny okres poprzedzający śmierć syna. Jak wynika z jej relacji, w ostatnich miesiącach Adrian nie był już w stanie samodzielnie funkcjonować. Kobieta przekazała, że aby móc być blisko niego, musiała zwrócić się o pomoc do bydgoskiej policji, choć nie wyjaśniła dokładnie okoliczności tej sytuacji.

Ostatnie miesiące swojego życia mój syn nie był w stanie samodzielnie funkcjonować. Żeby móc być przy nim chociaż chwilę, musiałam wesprzeć się bydgoską policją w szukaniu dziecka.

Do jednego z wpisów dołączyła zdjęcie ze szpitala, opatrzone datą 31 lipca 2026 roku i lokalizacją w Bydgoszczy. W innym poście wróciła wspomnieniami do śmierci swojego męża, przy której, jak zaznaczyłam to Adrian był dla niej największym oparciem.

Teraz zostaje mi odebrany jako jedyne dziecko, nawet po śmierci zostajemy rozdzieleni

- napisała kobieta.

Zobacz także: