Paulina Smaszcz

Wstrząsające wyznanie Pauliny Smaszcz! Dziennikarka urodziła martwe bliźnięta: "Dwóch chłopców o blond włosach, których widziałam martwych w misce..."

Paulina Smaszcz

Paulina Smaszcz w najnowszym wpisie na Instagramie wspomina dramatyczne wydarzenia sprzed lat. Dziennikarka poinformowała, że w przeszłości urodziła martwe bliźniaki - była żona Macieja Kurzajewskiego była w szóstym miesiącu ciąży kiedy dowiedziała się, że jej dzieci nie żyją...

Niestety, to nie koniec dramatycznych wydarzeń w życiu Pauliny Smaszcz. 

Poruszający wpis Pauliny Smaszcz

W związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który 22 października uznał, że aborcja w przypadku ciężkiego upośledzenia płodu jest niezgodna z konstytucją, wiele kobiet opublikowało  w sieci wpisy, w których opowiadają o swoich dramatycznych historiach. Ostatnio Joanna Koroniewska, która jest mamą dwóch córek, w poruszającym wpisie przyznała, że w ciąży była aż osiem razy. 

Teraz swoją dramatyczną historią podzieliła się również Paulina Smaszcz, która jest mamą 23-letniego Franka i 14-letniego Julka. Była żona Macieja Kurzajewskiego w bardzo osobistym wpisie na Instagramie opowiedziała, że będąc w szóstym miesiącu ciąży urodziła dwóch martwych synów...

(...) Początek 6 miesiąca niestety diagnoza. Jedno dziecko już nie żyje od dwóch tygodni, drugie właśnie umarło. Moje życie jest zagrożone. Muszę szybko urodzić dwójkę martwych dzieci. Nie chciał nas przyjąć żaden szpital, bo nie mają dla mnie pokoju, a inne matki urodzą bobasy. Będę traumą dla innych. Inna odpowiedz: nie ma jak urodzić martwe, bo co oni potem z nimi zrobią. Odsyłano mnie, a ja w stanie zagrożenia życia słyszałam tylko, że jestem problemem innych zdrowych kobiet, które urodzą zdrowe dzieci i będę miała zły wpływ na ich stan psychiczny. Ja nie istniałam. Moje martwe dzieci w brzuchu też nie. Może już w Polsce RODZI SIĘ PO LUDZKU, ale tylko zdrowe dzieci. Na martwe dzieci, które trzeba urodzić, a są już duże, nie ma w Polsce miejsca NIGDZIE!!! W końcu zlitowała się nad nami pani dr i przyjęła. Powiedzieli, że będę leżeć ze zdrową mamą w zdrowej ciąży więc mam nie rozpaczać, nie wyć, nie histeryzować bo będę traumatyzować inne kobiety i sprawiać problem personelowi szpitala - wspomina Paulina Smaszcz. 

Dalsza część wpisu dziennikarki porusza do łez. 

Dwóch chłopców o blond włosach, których widziałam martwych w misce przy porodzie nie zapomnę do końca życia i nie życzę żadnej mamie takiego widoku. Śnię o tym już od 17 lat i nie da się tego nie widzieć. Wychodziliśmy z Maćkiem ze szpitala w ciszy. Nikt do nas nic nie mówił. Niczego nikt nie powiedział poza 'Niech już państwo idą. Wystarczy już wszystkim tej sensacji'. Po urodzeniu martwych bliźniaków miałam laktację jak każda mama. Depresję i załamanie. Żadnego wsparcia - zdradziła w swoim wpisie na Instagramie. 

To jednak nie koniec dramatu Pauliny Smaszcz. Okazuje się, że gwiazda  straciła później trzecie dziecko...

Julek urodził się również z bliźniaczej ciąży. Był silny i zdrowy, więc przeżył. Wynagrodził mi cały ból i rozpacz. Mój skarb. Brat Julka niestety nie przeżył. Nawet nikt go nie wspomina, bo przecież ludzie wolą udawać, że nie ma tematu - wspomina dramatyczne wydarzenia.

Zobaczcie CAŁY wpis Pauliny Smaszcz! 

Zobacz także: Paulina Smaszcz-Kurzajewska po raz pierwszy tak szczerze o rozstaniu z mężem. "Nie ja odchodziłam..."

Paulina Smaszcz opisała swój dramat.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zamknęłam ten rozdział mojego życia na łamach książki Magdy Łyczko, ale czuję się przywołana do wypowiedzi. Jestem najszczęśliwszą Mamą 23 letniego Franka i 14 letniego Julka. Pierwsza ciąża była zagrożona i przeleżałam prawie całą na oddziale patologii ciąży przy ul. Madalińskiego. PATOLOGIA CIĄŻY to nie jest miejsce dla żadnej przyszłej mamy. Byłam studentką ostatniego roku i obroniłam na dwa tygodnie przed porodem pracę magisterską. Niestety pracowałam w TVP bez etatu i umowy o pracę, więc wyrzucili mnie bez mrugnięcia okiem, bo przecież musisz mieć zdrową ciążę i dobrze się czuć. Kopnęli mnie w tyłek gdy tylko powiedziałam, że razem z mężem Maciejem Kurzajewskim chcę walczyć o moje dziecko. Było totalnie ciężko bo wybieraliśmy między lekami, a jedzeniem. Codzienna walka o Franka: szpital, opcje lekarzy, leki, leżenie z nogami w górze i patrzenie w sufit, nadzieja, że serce bije i damy razem radę. Na prywatnych lekarzy nie było nas stać. Strach i panika. Franek urodził się zdrowy. Pokochaliśmy szalenie i bez opamiętania. Przyszła przemyślana decyzja, żeby Franek nie był sam. Zaplanujmy kolejne dziecko. Zaszłam w ciążę bliźniaczą. Początek 6 miesiąca niestety diagnoza. Jedno dziecko już nie żyje od dwóch tygodni, drugie właśnie umarło. Moje życie jest zagrożone. Muszę szybko urodzić dwójkę martwych dzieci. Nie chciał nas przyjąć żaden szpital, bo nie mają dla mnie pokoju, a inne matki urodzą bobasy. Będę traumą dla innych. Inna odpowiedz: nie ma jak urodzić martwe, bo co oni potem z nimi zrobią. Odsyłano mnie, a ja w stanie zagrożenia życia słyszałam tylko, że jestem problemem innych zdrowych kobiet, które urodzą zdrowe dzieci i będę miała zły wpływ na ich stan psychiczny. Ja nie istniałam. Moje martwe dzieci w brzuchu też nie. Może już w Polsce RODZI SIĘ PO LUDZKU, ale tylko zdrowe dzieci. Na martwe dzieci, które trzeba urodzić, a są już duże, nie ma w Polsce miejsca NIGDZIE!!! W końcu zlitowała się nad nami pani dr i przyjęła. Powiedzieli, że będę leżeć ze zdrową mamą w zdrowej ciąży więc mam nie rozpaczać, nie wyć, nie histeryzować bo będę traumatyzować inne kobiety i sprawiać problem personelowi szpitala............ Dalej na następnych zdjęciach.

Post udostępniony przez Paulina Smaszcz (@paulina.smaszcz)

Była żona Macieja Kurzajewskiego w poruszającym wpisie na Instagramie zdradziła, że straciła ciążę bliźniaczą.

Paulina Smaszcz-Kurzajewska i Maciej Kurzajewski w sądzie

 

Więcej na temat Paulina Smaszcz-Kurzajewska
Przeładuj

Rafał Brzozowski rzeczywiście romansował z Izabellą Krzan? Gwiazdor TVP odniósł się do sensacyjnych spekulacji

zobacz 01:03