Wojciech Szczęsny dziś należy do grona najlepiej zarabiających polskich piłkarzy. Zawodnik FC Barcelony nie stroni od wystawnego stylu życia i zamiłowania do luksusowych marek, jednak jak wyznał w najnowszej rozmowie z Krzysztofem Stanowskim na Kanale Zero, jako dziecko dotkliwie odczuwał problemy finansowe, z jakimi zmagała się jego mama. "Odczuwałem wtedy biedę" - wyznał wspominając o tym, jak jako zaledwie kilkuletnie dziecko zgubił klucze do mieszkania, a jego mama nie miała pieniędzy na wymianę zamka i przez dwa dni płakała. Równolegle miał widzieć coś, co kompletnie nie pasowało do tej codzienności: ojciec wydawał ogromne kwoty, m.in. na sprzęt muzyczny wart 200 tysięcy.
WIDEO…
Wojciech Szczęsny o trudnej relacji z ojcem i biedzie w dzieciństwie
Jeszcze do niedawna Wojciech Szczęsny bardzo rzadko mówił publicznie o swojej rodzinie, pokazując w sieci zdawkowo kadry w towarzystwie ukochanej żony - Mariny - oraz dzieci. Dziś rodzinne zdjęcia coraz częściej goszczą w mediach społecznościowych piłkarza, a ten w rozmowach z mediami coraz śmielej wraca pamięcią do czasów swojego dzieciństwa. Zaledwie kilka tygodni temu w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem w podcaście RMF FM Wojciech Szczęsny przyznał, że w młodości bał się ojca.
Teraz, w najnowszym wywiadzie z Krzysztofem Stanowskim dla Kanału Zero, zawodnik FC Barcelony ponownie wrócił pamięcią do czasów dzieciństwa i ujawnił długo skrywaną rodzinną tajemnicę. Wojciech Szczęsny przyznał, że zwykła wpadka ze zgubionymi kluczami uruchomiła lawinę stresu. Wymiana zamka okazała się wydatkiem nie do udźwignięcia, a on sam zapamiętał przede wszystkim bezradność i rozpacz mamy.
Zawsze uważałem się za osobę, która liczy pieniądze i one zawsze były dla mnie motywacją - przyznał. Chciałem wyjść z tego świata. Pamiętam, że kiedyś zgubiłem klucze do domu i moja mama musiała wymienić zamek i przez dwa dni płakała z tego powodu. Ja się strasznie źle z tym czułem. Tatuś kupował sobie wtedy sprzęty muzyczne za 200 tysięcy, ale to już inna sprawa
- wyznał Wojciech Szczęsny.
Do tego dochodził strach, który miał bardzo konkretny adres. Rodzina mieszkała na warszawskim Grochowie, a w głowie nastolatka natychmiast pojawił się czarny scenariusz.
Nie zamierzałem wbić ojcu szpili, ale przypomniała mi się taka sytuacja, która była takim dysonansem w moim życiu. Nigdy nie opowiadałem o tym, że zgubiłem te klucze i mama nie miała pieniędzy na wymienienie tego zamka. Mieszkaliśmy na Grochowie, więc jak ktoś znajdzie twój klucz, to wreszcie otworzy twoje drzwi
- dodał.
Jak podkreślił sportowiec, wspomnienie załamanej koniecznością kosztownej wymiany zamków w drzwiach matki na dobre zapadło mu w pamięci i sprawiło że pieniądze zaczęły mieć dla niego zupełnie inne znaczenie.
Dysonans, który boli: problemy mamy kontra wielkie wydatki ojca
Najmocniej wybrzmiał jednak kontrast. Szczęsny zestawił tamten domowy kryzys z tym, co działo się w tym samym czasie po stronie ojca. Wspomniał o zakupach sprzętów muzycznych za 200 tysięcy, co w jego opowieści stało się symbolem rodzinnego rozdźwięku. Wyznał też, że gdy jego mama borykała się z problemami finansowymi na podstawowe rzeczy, w tym samym czasie ojciec zabrał go na zakupy i kupił mu ubrania za kilkanaście tysięcy złotych. Właśnie wtedy miał poczuć złość i coś, co sam określał jako rosnącą motywację do zarabiania, by bliscy mieli finansowe poczucie bezpieczeństwa.
I odczuwałem wtedy biedę. Okazuje się, że to nie zawsze stan emocjonalny. I tata wziął mnie na zakupy i kupił mi za kilkanaście tysięcy złotych ubrania i pomyślałem, że coś jest nie tak. Jedno z drugim mi się bardzo nie zgadzało. To we mnie wzbudziło taką złość, mimo że cieszyłem się z ubrań, i głód pieniądza. Że moja mama nigdy nie będzie płakać z powodu braku pieniędzy
- odpowiadał.
Strach i zerwane kontakty. Wojciech Szczęsny wprost o relacj z ojcem
Piłkarz wracał do tematu ojca nie tylko w Kanale Zero. Kilka tygodni wcześniej, w podcaście RMF FM prowadzonym przez Grzegorza Krychowiaka, opowiadał o lęku, który towarzyszył mu latami: najpierw fizycznym, a z czasem przeradzającym się w strach przed konfrontacją. Podkreślał też, że rodzice rozstali się, gdy miał pół roku, dlatego nie pamięta ojca w domu.
Prawda jest taka, że cokolwiek tam się między nami nie działo, to między nami od małego była taka relacja, w której ja się boję ojca. Od kiedy pamiętam, do czasu kiedy jestem dorosłym człowiekiem. Chodziło o to, że ja najpierw się bałem ojca fizycznie, a potem jakiekolwiek były problemy, to ja się bałem skonfrontować z nim
- mówił Wojciech Szczęsny w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem.
W tle pojawia się jeszcze jeden fakt: ojciec Wojciecha, Maciej Szczęsny, także był piłkarzem i miał zaszczepić synowi pasję do sportu. Dziś panowie nie utrzymują kontaktu, a wątek zerwania relacji był wcześniej łączony z okresem, gdy Szczęsny poznał Marinę Łuczenko. W tych wyznaniach nie ma sensacji na siłę. Jest za to rodzinny obraz, w którym jedno zgubione pęknięcie w codzienności potrafi mówić więcej niż tysiąc wielkich słów.
Zobacz także:
-
Marina i Wojciech Szczęśni dzielą się szczęściem. Pokazali wzruszające zdjęcia
-
Marina cała we łzach na Open'erze. Nie do wiary, co zrobił dla niej Szczęsny

















