Reklama

Mało która historia miłosna w polskim show-biznesie zaczyna się tak niecodziennie. Tomasz Kot już przy pierwszym spotkaniu zapytał nieznajomą kobietę, czy zostanie jego żoną. Odpowiedź Agnieszki okazała się początkiem relacji, która przetrwała lata. Zobaczcie, w jakich okolicznościach się poznali.

Tak poznali się Tomasz Kot i Agnieszka Olczyk-Kot

Tomasz Kot wielokrotnie wspominał, że poznał Agnieszkę Olczyk podczas spaceru po krakowskich Plantach. Aktor był wtedy studentem szkoły teatralnej i przechodził trudniejszy okres w życiu. Gdy zobaczył młodą kobietę w towarzystwie znajomych, bez większego zastanowienia zadał jej zaskakujące pytanie.

Cześć, jestem Tomek, wyjdziesz za mnie?
wypalił.

Ku jego zdziwieniu nie usłyszał stanowczej odmowy. Agnieszka odpowiedziała z humorem, że może, ale nie tego dnia. Ta nietypowa reakcja sprawiła, że znajomość zaczęła rozwijać się dalej. Sam aktor przyznawał później, że była to pierwsza osoba, która odpowiedziała mu w tak nieoczekiwany sposób.

Choć oświadczyny padły już podczas pierwszego spotkania, para nie pobrała się od razu. Tomasz Kot wspominał, że następnego dnia przygotował nawet symboliczne "obrączki" z nakrętek od szklanych butelek. Był to jednak bardziej żartobliwy gest niż prawdziwe zaręczyny.

Tomasz Kot i Agnieszka Olczyk-Kot pobrali się w 2006 roku i doczekali się dwójki dzieci - Blanki i Leona. Mimo ogromnej popularności aktora małżonkowie od lat konsekwentnie chronili swoją prywatność, należąc do najbardziej dyskretnych związków polskiego show-biznesu.

Tomasz Kot i Agnieszka Olczyk-Kot rozstali się

Tomasz Kot i Agnieszka Olczyk-Kot ogłosili rozstanie po 26 latach, przyznając, że ich wieloletni związek dobiegł końca. Para wydała specjalny komunikat w tej sprawie.

Po wielu wspólnych latach, pół roku temu podjęliśmy decyzję o rozstaniu. To była spokojna, wspólna i niełatwa decyzja. Przez lata zbudowaliśmy razem kawał życia, który pozostanie dla nas ważny. Łączy nas rodzina, wdzięczność za wspólnie przeżyty czas i wzajemny szacunek
czytamy w oświadczeniu Tomasza Kota.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...