Robert Pattinson
ONS

Maj. Festiwal Filmowy w Cannes. Konferencja prasowa z udziałem gwiazd „Zmierzchu”. Na sali pojawiają się Kristen Stewart, Taylor Lautner i Robert Pattinson. Ale to Robert zdecydowanie budzi największe emocje. W rzeczywistości, bez trupiej charakteryzacji: białego pudru, czerwonej szminki i szkieł kontaktowych, wygląda lepiej niż jako filmowy wampir Edward Cullen. Lekko zgarbiona sylwetka, luźna koszula niedbale wsunięta w dżinsy. Do tego trzydniowy zarost, zmierzwione włosy i papieros w ustach.  Czy on nie wygląda jak James Dean? Szmer na sali nie milknie. Czy to przypadek? Prowokacja? Inspiracja? Pattinson, zapytany niegdyś o podobieństwo, odpowiada krótko: „Jako 13-latek zobaczyłem »Buntownika bez powodu«. Nie mogłem oderwać wzroku od telewizora. Być jak James Dean – pomyślałem. To dopiero byłoby coś!”.

W mrocznych zakamarkach duszy
To rzeczywiście byłoby coś! Ale jak być drugim Jamesem Deanem? Czy można? Czy warto? James Dean mówił: „Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś”. I tej myśli się trzymał, choć był neurotykiem potwornie pokaleczonym przez życie. W wieku dziewięciu lat stracił matkę, która umarła na raka. Przez lata, już nawet jako dorosły facet, chodził na jej grób i pytał: „Mamo, dlaczego mnie opuściłaś?”. Ojciec oddał go potem na wychowanie krewnym. James nigdy mu tego nie wybaczył. I choć krewni zapewnili mu cudowną opiekę, on czuł się porzucony już przez całe życie. Może dlatego nie został prawnikiem, jak chcieli opiekunowie. „Od początku czułem, że muszę poświęcić moje życie sztuce”, mówił. Właściwie nie musiał grać. Wystarczyło, że był. Że na scenie lub planie filmowym sięgnął do zakamarków swojej duszy, by wydobyć najbardziej skrajne emocje i poruszyć widza. Tej prostej, ale wyniszczającej techniki gry nauczył się w Actor’s Studio Lee Strasberga, gdzie studiowali też w tym czasie Marlon Brando i Paul Newman. Jako Caleb z „Na wschód od Edenu”, Jim Starck z „Buntownika...” czy Jett z „Olbrzyma” był po prostu sobą. Zagubionym facetem, outsiderem rozpaczliwie szukającym w życiu miłości i szczęścia. Do tego stopnia utożsamiał się z rolą, że grał we własnych ubraniach: białym podkoszulku, rozchełstanej koszuli i dżinsach, których nie zmieniał zbyt często, by oszczędzić na pralni. Czy choć przez chwilę wtedy pomyślał, że tworzy styl, który będzie kopiowany przez lata?

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>

Więcej na temat Robert Pattinson