Barbara Bursztynowicz przeżyła nieprzyjemne chwile podczas spaceru w towarzystwie męża i przyjaciółki. Gwiazda "Klanu" niespodziewanie upadła i rozcięła sobie łuk brwiowy, a sytuacja szybko zrobiła się poważna. Mimo że aktorka potrzebowała pomocy, żaden z mijających ją przechodniów nie zdecydował się zareagować. W trudnej chwili mogła liczyć wyłącznie na swoich bliskich.

WIDEO

player placeholder

Barbara Bursztynowicz opowiedziała o dramatycznym zdarzeniu

Podczas ostatniego spaceru Barbara Bursztynowicz znalazła się w nieprzyjemnej sytuacji. Aktorka szła ulicą w towarzystwie męża i przyjaciółki, gdy nagle straciła równowagę i upadła. Niefortunnie uderzyła głową o ziemię, w wyniku czego rozcięła sobie łuk brwiowy, a z rany zaczęła płynąć krew.

Na szczęście gwiazda nie była sama. Towarzyszący jej bliscy natychmiast zareagowali i ruszyli z pomocą, gdy tylko zobaczyli, co się stało. To właśnie na ich wsparcie mogła liczyć w tej trudnej i stresującej chwili.

Zobacz także:

Stało się to na ulicy, na chodniku. Potknęłam się i uderzyłam o podłoże czołem. Rozcięłam sobie łuk brwiowy, krew tryskała. Byłam w towarzystwie na szczęście męża i mojej przyjaciółki, którzy próbowali bardzo szybko reagować, ale stres i ogromne zdenerwowanie powodowały, że wszystko się opóźniało - opowiadała w rozmowie z "Super Expressem".

Niefortunny upadek Barbary Bursztynowicz. Nie mogła liczyć na pomoc

Jak wspomina Barbara Bursztynowicz, całe zdarzenie było dla niej tym bardziej przykre, że mimo poważnie wyglądającej rany nie mogła liczyć na reakcję przypadkowych przechodniów. Aktorka zwróciła uwagę na obojętność osób, które mijały ją, gdy potrzebowała pomocy.

Przechodziło mnóstwo osób obok. Nikt się nie zatrzymał. Żeby choć zapytać, czy może pomóc - dodała aktorka. 

Po tym, jak nikt z przechodniów nie zdecydował się zareagować, Barbara Bursztynowicz wraz z mężem i przyjaciółką zaczęli szukać pomocy w najbliższej okolicy. Z krwawiącą raną udali się do pobliskiego gabinetu stomatologicznego, licząc choćby na zimny okład. Niestety, również tam nie doczekali się oczekiwanej pomocy. Aktorka próbowała poprosić personel o podstawowe opatrzenie urazu, jednak jej prośba spotkała się z odmową.

Poszedł, wrócił po chwili i mówi: nie, my się tym nie zajmujemy - relacjonowała Bursztynowicz.

Sprawdźcie również groźny wypadek na koncercie Skolima.

Zobacz także:

Barbara Bursztynowicz opowiedziała o przykrym zdarzeniu
Piętka Mieszko/AKPA