Środowisko muzyczne pogrążyło się w żałobie po śmierci Pawła Spychały. Ceniony trębacz i nauczyciel gry na trąbce zmarł w wieku zaledwie 45 lat. Smutną wiadomość o jego odejściu przekazano za pośrednictwem mediów społecznościowych. Paweł Spychała pozostawił pogrążoną w żałobie rodzinę - żonę oraz dwoje małych dzieci.

WIDEO

player placeholder

Środowisko muzyczne żegna Pawła Spychałę

Informacja o śmierci Pawła Spychały poruszyła zarówno jego bliskich, jak i środowisko muzyczne. Ceniony trębacz i pedagog od lat związany był z Wrocławiem, gdzie dał się poznać jako utalentowany instrumentalista oraz nauczyciel z ogromną pasją do muzyki. Przez lata współpracował z NFM Filharmonią Wrocławską, będąc członkiem sekcji trąbek orkiestry.

Wieść o jego nagłym odejściu błyskawicznie obiegła media społecznościowe. Współpracownicy, uczniowie i przyjaciele wspominają go jako człowieka życzliwego, oddanego swojej pracy i zawsze gotowego dzielić się wiedzą oraz doświadczeniem. Wielu podkreśla, że pozostanie w pamięci nie tylko jako znakomity muzyk, ale przede wszystkim jako wyjątkowy człowiek.

Zobacz także:

Przyjaciele ruszyli z pomocą rodzinie muzyka

Paweł Spychała osierocił żonę oraz dwóch synów. W obliczu rodzinnej tragedii jego przyjaciele i osoby związane z Filharmonią Wrocławską postanowili zorganizować internetową zbiórkę, która ma pomóc najbliższym w poradzeniu sobie z trudną sytuacją po nagłej śmierci muzyka. Informacja o akcji szybko zaczęła rozprzestrzeniać się w sieci.

Organizatorzy podkreślają, że zebrane środki mają stanowić wsparcie dla rodziny, która niespodziewanie straciła męża i ojca. Do pomocy włączyli się przyjaciele, melomani oraz osoby, które znały Pawła Spychałę z koncertów i działalności pedagogicznej. W komentarzach pod wpisami nie brakuje słów współczucia i wspomnień o artyście, który przez lata inspirował kolejne pokolenia muzyków.

Dla Pawła jego rodzina była całym światem. Był nie tylko oddanym mężem i ojcem, ale też jedynym żywicielem rodziny. Razem z żoną, Sylwią, spełnili swoje marzenie i 3 tygodnie temu całą rodziną wprowadzili się do budowanego wiele lat domu. Niestety, los nie pozwolił im cieszyć się nim dłużej. Sylwia, która poświęciła swoją karierę zawodową, aby w pełni oddać się wychowaniu ich dwóch synów: 2-letniego Franka i 4-letniego Kazika, została sama z ogromnym ciężarem odpowiedzialności, z dnia na dzień pozbawiona poczucia bezpieczeństwa - czytamy na stronie zbiórki.

Media poinformowały również ostatnio o śmierci uwielbianej aktorki filmu "Kevin sam w Nowym Jorku".

Zobacz także: