Party Stories
Martyna Wojciechowska o dramatycznej diagnozie
Doda w zielonej marynarce
Agnieszka Woźniak Starak w białym t-shircie na konferencji Big Brothera
beata-kozidrak
„Hotel Paradise” Ata Postek rozstała się z partnerem, ale już ma nowego! Zdradziła, jak się poznali
Michał Kostrzewski i pozostali jurorzy You Can Dance
Justyna Steczkowska z fanami
Ida Nowakowska prowadzącą "You Can Dance"
Doda
Szczere wyznania

Wywiad z Iloną Ostrowską: komu mówi "kocham"?

Gwiazda w szczerej rozmowie z "Vivą!"

– Jaki to jest wiek dla kobiety, 40 lat?


Normalny, naturalny…

– Dojrzałość to bycie głównym sprawcą swojego życia?


To trudne do uchwycenia, nie zastanawiam się za bardzo, czy jestem dojrzała, czy nie. Sobie żyję… To, co mówisz, to raczej książkowa definicja, bo w życiu wychowuje nas ulica i ludzie, których na niej spotykamy.

– Bo Cię wciągają do swoich „bram” i tam robisz to, co oni chcą?


W zależności od otwartości tych ludzi i mojej. Można być w związku długotrwałym, mieć 50 lat i cały czas żyć pod czyjeś dyktando.

– Wtedy jest się niedojrzałym.


Albo zaszczutym.

– Ty jesteś pantoflarą w związkach, dajesz się zaszczuwać?


Wychowałam się w domu patriarchalnym.

– Twój ojciec był marynarzem, patriarchą nieobecnym.


Tak.

– Więc to matka powinna być alfą i omegą tego domu.


Ale jak już był, to był królem, lwem, a my, wszystkie trzy dziewczyny, żyłyśmy pod jego dyktando. Cieszyłyśmy się, że już jest, że pachnie w domu mężczyzną. Ale jakiś czas temu ten model patriarchalny porzuciłam, może to dojrzałość? Wiem, czego chcę i robię to, co chcę.

– Od kiedy?


Od jakiegoś czasu.

– Dwa lata, trzy lata, od rozstania z Jackiem Borcuchem?


Jak jest się z kimś, jest wymiana energii, to nie ma skrajnej swobody, trzeba się liczyć z tą drugą osobą.

– Zwłaszcza jeśli kochasz.


Zwłaszcza. Mimo modelu patriarchalnego zawsze byłam taka „hej, do przodu”, nigdy się nie dałam zaszufladkować, zamknąć. Tylko teraz poczucie swobody jest silniejsze, jestem osobą improwizującą, staram się żyć chwilą.

– I nie masz potrzeby bezpieczeństwa, które tylko mężczyzna może zapewnić?


Może trochę…

– Żeby się w nim schować?


Nie! Bardzo lubię mężczyzn. Dobrze się czuję w ich towarzystwie, ale nie mam takiej potrzeby. Nie chcę nikomu wsiadać na plecy. Nie mam potrzeby „zapętlenia” się z kimś na stałe. Nic na siłę. To codzienność pokazuje, czy chcemy ze sobą żyć.

– Budzisz się codziennie rano obok mężczyzny i decydujesz, czy chcesz z nim dalej być? To idea tymczasowości.


Nie, nie! To już by była jakaś choroba. Ale co to znaczy, że obok mnie leży i…

– Wstajecie, robicie śniadanie…


I za późno wstaje? I nie podał mi kawy do łóżka?

– I czujesz, że jednak „nie”.


Czasami też mogę to poczuć wieczorem.

– Mówisz „kocham”?


Cały wywiad przeczytasz w "Vivie!".

Irena Santor
Olga Majrowska
Newsy
Irena Santor: "Nie tęsknię za młodością"
Gwiazda podsumowuje swoją dotychczasową karierę

– Ponad dwa lata kazała nam Pani czekać na nowy album „Zamyślenia”. O czym jest ta płyta? Czasami się zamyślam, z tego wzięły się piosenki. Nie mówię o rzeczach nadzwyczajnych… – Przy okazji premiery nagrała Pani pierwszy profesjonalny teledysk do piosenki „Chodź na kawę, Warszawo”. Jak to możliwe, że dopiero teraz? Zawsze warto w życiu poczekać. Ale żeby w moim wieku nagrać pierwszy teledysk, to jest zabawne. Zresztą, bawiłam się świetnie podczas nagrania w towarzystwie przyjaciół, uznanych wykonawców i młodych artystów, jak Mela Koteluk czy Marcelina. – Czy wykonawczyni szlagierów: „Tych lat nie odda nikt”, „Powrócisz tu”, „Odrobinę szczęścia w miłości” odnajduje się w nowej rzeczywistości? Oczywiście, bo codziennie spotykam się z nowym życiem. Inaczej kupowało się w sklepach z kolejkami, które pamiętam z dawnych lat. Inaczej teraz. Życie się ubarwiło i ułatwiło. Korzystam z tego. Oczywiście jestem starszą panią. Bardzo akcentuję, że mam już 80 lat, ale uważam, że przysługuje mi takie samo prawo do uczestnictwa we współczesności jak młodym ludziom. Zauważyłam, ku mojej radości, że oni wcale nie oczekują ode mnie odmładzania się. Nikt nie ma do mnie pretensji o mój wiek czy wygląd. Czasem tylko słyszę, że świetnie mi w czymś, że ładna fryzura… – Nikt nie namawiał na lifting? Namawiają, ale moje przyjaciółki. A ja uciekam od tego jak diabeł od święconej wody. W tym sensie jestem staroświecka. Jeśli chodzi o operacje, swoje przeszłam, więcej nie chcę. A że przybyło mi zmarszczek? Skoro natura rzeźbi twarz, to wie, co robi.   – Kiedy Annie Leibovitz sfotografowała swoją starą matkę z pomarszczoną twarzą, to matka się na nią obraziła....

Sonia Bohosiewicz
Mateusz Stankiewicz /AF Photo
Newsy
Sonia Bohosiewicz: Śnię o lataniu
O „cudownej przemianie” Soni, ewentualnej zmianie męża, o tym, czy pięknej kobiecie wypada kląć. A także o damskich sztuczkach i... orgazmach. Piotr Najsztub robi, co może, by sprowokować Sonię Bohosiewicz. Ona broni się jak lwica.

– Gdyby Pani miała sobie wyobrazić Sonię Bohosiewicz jako zwierzę, to jakie by było? Sonia Bohosiewicz: Lwica, podoba mi się ten rodzaj siły, ale i łagodności kota, a do tego bym dołożyła skrzydła, więc latająca lwica. – Tymczasem w Internecie lata „cudowna przemiana Bohosiewicz”, z kompletem zdjęć „przed” i „po”. Tak miało być? Sonia Bohosiewicz: No co pan… najwidoczniej trafiłam na taki moment, że nic się ciekawszego nie działo. A z drugiej strony jest znamienne, czym się interesują media, czyli też ludzie. – Gwiazdy grubieją, zachodzą w ciążę, operują się plastycznie, gwałtownie chudną. Może to jest szalenie ciekawe? Sonia Bohosiewicz: Ja się na to gniewać nie mogę, ale mam nie zachodzić w ciążę i nie chudnąć?! – Ale jest Pani dumna, jak czyta w Internecie: „cudowna przemiana Soni Bohosiewicz”? Sonia Bohosiewicz: Czy pan zwariował?! – Z efektu zrzucania kilogramów…? Sonia Bohosiewicz: To rzeczywiście była niełatwa praca do wykonania. – A po co właściwie Pani chudła? Sonia Bohosiewicz: Całe życie byłam w takiej wadze, jak teraz. Zamieszanie w tym, że tak zwana szersza publiczność poznała mnie w serialu „Usta Usta”, a tam rzeczywiście nosiłam większy rozmiar. Nie udało mi się nie przytyć w ciąży, a zaledwie trzy miesiące po porodzie, w tym tak zwanym większym rozmiarze, rozpoczęłam pracę na planie „Usta Usta”. To trwało półtora roku, więc musiałam po prostu „dociągnąć” serial do końca, nie mogłam zrobić im numeru i nagle po dwóch miesiącach przerwy zjawić się ze zmienioną sylwetką, czyli „niemontowalna”. Więc kiedy tylko skończyłam serial, wzięłam się za siebie, zaczęłam chodzić trzy razy w tygodniu na siłownię, wzięłam trenera. –...

Newsy
Jarosław Kret: "Wyszedłem i nie wróciłem"
Co się naprawdę stało? Wydawało się, że są dla siebie stworzeni. Agata Młynarska i Jarosław Kret, jedna z najpiękniejszych par telewizji. Byli razem trzy lata. Jesienią Jarek wyprowadził się. Teraz przerywa milczenie.

Co się naprawdę stało? Wydawało się, że są dla siebie stworzeni. Agata Młynarska i Jarosław Kret, jedna z najpiękniejszych par telewizji. Byli razem trzy lata. Jesienią Jarek wyprowadził się. Teraz przerywa milczenie. Tylko VIVIE! mówi o związku z Agatą i rozstaniu. Ale dodaje: „Miłość nie kończy się z dnia na dzień. Brak mi jej...” – To jednak się rozstaliście? Rozstaliśmy. – Dlaczego więc jeszcze trzy miesiące temu mówiłeś mi, że o rozstaniu nie ma mowy? Wtedy sądziłem, że to tylko chwilowe załamanie. Nie miałem świadomości, co się dzieje. Bo ja długo dojrzewam do decyzji. Ale minęło pół roku, odkąd nagle wyszedłem z domu Agaty i… nie wróciłem już. – Tak po prostu spakowałeś walizki? Nic nie wziąłem. Moje rzeczy wciąż jeszcze tam są. – To może wszystko da się naprawić? Powiem tak: wszedłem w życie Agaty, w którym już istniały pewne zasadnicze elementy. Jednym jest praca, praca, praca. Ja to akceptowałem. Kto ją tak naprawdę wspierał, kiedy odchodziła z Dwójki do Polsatu? Próbowałem ją zrozumieć nawet wtedy, gdy codziennie przynosiła pracę do domu. Tylko że w pewnym momencie, gdy telefon dzwonił bez przerwy, zaczęło mi to przeszkadzać. – Czasy są takie, że od pracy się nie ucieknie, zwłaszcza dziennikarz. Tak, ale nie za wszelką cenę. Drugim jednak elementem składowym życia Agaty są jej dzieci. Dwóch dorosłych synów, którym poświęca tak wiele czasu i uwagi, jakby byli zupełnie mali. A ja… nie chciałem być dla niej ułamkiem. Chciałem mieć swoje miejsce. Pewne sytuacje były więc dla mnie nie do zniesienia. – Przecież to normalne, że matka kocha swoje dzieci. Może zwyczajnie w Waszym związku zabrakło miłości? Nie wiem, o to trzeba by spytać Agatę. Z mojej strony… Ja mam...

Nasze akcje
Delia My Cream
Styl życia

Krem idealnie dopasowany? Zrób go sama, z Delią to łatwe!

Partner
Macchia marki Tubądzin - wystrój we włoskim stylu
Styl życia

Mieszkanie inspirowane słoneczną Italią. Styl, który pokochały gwiazdy!

Partner
lenor-fresh-air-efect
Fleszstyle

Jak urządzić wnętrze, by zawsze zachwycało świeżością?

Partner
dax-cashmere-podklad-moon-blink
Fleszstyle

Klaudia El Dursi i Marcelina Zawadzka pokochały ten drogeryjny podkład i bazy pod makijaż!

Partner
Motorola moto g100
Styl życia

Uwielbiasz spędzać czas z przyjaciółmi? Wiemy, co zrobić, żeby te spotkania dawały ci jeszcze więcej radości!

Partner