Jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku wywołała emocje jeszcze przed wejściem do kin. Podczas pierwszego publicznego pokazu filmu „Violetta Villas" Sandra Drzymalska, która wcieliła się w tytułową rolę, nie ukryła wzruszenia i rozpłakała się przed publicznością. Na sali obecny był Krzysztof Gospodarek, syn artystki, który skomentował aktorską interpretację matki.
WIDEO…
Sandra Drzymalska rozpłakała się po pokazie filmu o Violetcie Villas
Reżyserowany przez Karolinę Bielawską film „Violetta Villas" opowiada historię jednej z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny muzycznej. W tytułową rolę wcieliła się Sandra Drzymalska, znana widzom między innymi z „Lalki". Polska premiera kinowa zaplanowana jest na 27 listopada 2026 roku, a produkcję pokazano wcześniej podczas 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Aktorka przyznała, że najtrudniejsze w pracy nad rolą nie było przygotowanie warsztatowe, lecz zbudowanie emocjonalnej więzi z bohaterką.
Na początku bardzo się bałam. Nie byłam pewna, czy ta rola jest dla mnie. To była ogromna osobowość. Czułam wewnętrzną walkę ze sobą i ze swoją postacią - mówiła po projekcji.
Z czasem jej podejście do Violetty Villas zaczęło się zmieniać. Drzymalska opowiadała, że coraz lepiej rozumiała swoją bohaterkę i patrzyła na nią z większą czułością, aż poczuła, że nawiązała z nią szczególną więź. Podczas spotkania po pokazie emocje wróciły. Aktorka na moment zamilkła, a potem popłynęły łzy. - Wzruszam się, ponieważ jakoś tak bardzo się do niej... - powiedziała, nie kończąc zdania z powodu emocji. Prowadząca pozwoliła jej ochłonąć, a publiczność zareagowała brawami.
Krzysztof Gospodarek ocenił kreację Sandry Drzymalskiej
Jedną z osób, które obejrzały film, był Krzysztof Gospodarek, syn Violetty Villas i koproducent produkcji, który współpracował przy scenariuszu, pilnując prawdy o matce. Jego opinia miała szczególne znaczenie. Gospodarek zaznaczył, że nie chodziło o stworzenie idealnej kopii wyglądu artystki, ale o oddanie jej charakteru, sposobu poruszania się i głosu.
Czy ja widziałem fizyczną postać identyczną z moją mamą? Nie. Ale jeżeli chodzi o postać typu charakter, ruch, głos to tak. Sandra spełniła tutaj rolę i to świetnie - ocenił.
Bardzo pozytywnie o kreacji aktorki pisała też część recenzentów, określając jej rolę jako jedno z mocniejszych zjawisk gdyńskiego festiwalu.
Sandra Drzymalska o przygotowaniach i uciążliwej charakteryzacji
Historia aktorki z Violettą Villas zaczęła się dziewięć lat temu, gdy Drzymalska wzięła udział w castingu, ale uznała, że nie jest jeszcze gotowa na tak wymagającą postać. Projekt powrócił po czasie z nowym scenariuszem i producentem i wtedy poczuła, że może podjąć wyzwanie. Praca nad rolą wymagała wielomiesięcznych przygotowań. Aktorka sięgała po archiwalne materiały, poznawała szczegóły biografii artystki i ćwiczyła jej charakterystyczny sposób poruszania się. Dużo uwagi poświęciła śpiewowi, w czym pomagała jej wokalistka i trenerka Agnieszka Hekiert. Za metamorfozę odpowiadał duet charakteryzatorów Anne Cathrine Sauerberg i Thomas Foldberg, nominowanych do Oscara.
Włosy nie były dla mnie największym problemem, bo dość szybko się do nich przyzwyczaiłam. Znacznie trudniejsze okazały się protetyki naklejane na twarz. Miałam sztuczny nos, modelowane policzki, a także silikonowe elementy pokrywające szyję od tyłu aż po dekolt - wyjaśniała aktorka.
Historia gwiazdy polskiej muzyki z udziałem Drzymalskiej zapowiada się na jedną z najważniejszych premier tego roku w polskiej kinematografii.
ZOBACZ TAKŻE:
-
Daniel Olbrychski uderza w nową "Lalkę". Wskazał idealną aktorkę do roli Łęckiej
-
Beata Tyszkiewicz zapytana o "Lalkę" Netfliksa i Drzymalską. Nie przebierała w słowach