Afera wokół kontynuacji „Nigdy w życiu!" nie cichnie. Na temat zamieszania z obsadą kontynuacji filmowej adaptacji książki Katarzyny Grocholi chętnie wypowiada się Ilona Łepkowska, scenarzystka pierwszej ekranizacji. W najnowszych wywiadach bez ogródek oceniła zachowanie pisarki i jej córki Doroty Szelągowskiej, otwarcie stając po stronie Joanny Jabłczyńskiej.
WIDEO…
Ilona Łepkowska ostro o Grocholi i Szelągowskiej
Ilona Łepkowska gościła w podcaście „Przełomy", prowadzonym przez Monikę Richardson. Jednym z pierwszych tematów rozmowy był kryzys wizerunkowy, z którym mierzą się Katarzyna Grochola i Dorota Szelągowska po sporze o obsadę filmu „A właśnie, że tak. Nigdy w życiu! 20 lat później". Scenarzystka przyznała, że najostrzej ocenia nagranie, na którym Szelągowska zaatakowała Joannę Jabłczyńską. Córka Grocholi szybko usunęła materiał i tłumaczyła się emocjami, twierdząc, że była to spontaniczna reakcja. Łepkowska ma jednak co do tego wątpliwości.
Znam Dorotę Szelągowską osobiście, ale nie potrafiłam zrozumieć, co nią kierowało. Tym bardziej że ona na tym nagraniu to czyta. Ma pochyloną głowę i wyraźnie patrzy albo na kartkę, albo na telefon, w którym ma tę wypowiedź. Jeśli piszesz, to potem masz jeszcze moment na zastanowienie się przed włączeniem kamery. Tu moim zdaniem to nie było aż tak spontaniczne – powiedziała Ilona Łepkowska.
Pisarka jest przekonana, że zachowanie Szelągowskiej negatywnie „naznaczyło" kontynuację, a niesmak wśród internautów pozostanie na długo.
To jest naprawdę strasznie przykre i bardzo niemiło było na to patrzeć – skomentowała.
Łepkowska twierdzi, że afery można było uniknąć
W rozmowie z Wirtualną Polską w cyklu „Lustra" Łepkowska dała jasno do zrozumienia, że od początku sporu sympatyzowała przede wszystkim z Joanną Jabłczyńską, która w 2004 roku zagrała nastoletnią Tosię, a w kontynuacji zastąpiła ją Agnieszka Żulewska.
Uważam, że to zostało załatwione bardzo niezręcznie. To jest najdelikatniejsze słowo, którego mogę użyć, a ciśnie mi się na usta słowo dużo gorsze, ale też nie chcę tej atmosfery podgrzewać. Tak, ja uważam, że ona miała prawo się czuć niezbyt dobrze – wyznała Łepkowska.
Scenarzystka zaznaczyła, że decyzje obsadowe przy takich produkcjach zwykle zapadają kolegialnie, więc nie obarczyła Grocholi wyłączną odpowiedzialnością. Podkreśliła jednak, że sprawę można było rozwiązać inaczej.
Tu na pewno ta decyzja była taką decyzją przemyślaną, ale to nie oznacza jeszcze, że nie można było tego załatwić w sposób bardziej elegancki. Najważniejsze jest to, że można było tego wszystkiego uniknąć. Kupić kwiatki i byłoby po wszystkim - oceniła.
Łepkowska przypomniała też, że ze strony Grocholi miały wcześniej padać sugestie o powrocie dawnej obsady, a jedną z nich zarejestrowały kamery „Dzień dobry TVN".
Były jakieś sygnały od Katarzyny Grocholi w jej stronę (...) kiedy mówiła: "Dziewczyny, szykujcie się". Więc jednak, mimo wszystko, to nie była oczywiście oficjalna propozycja, umowa i tak dalej, ale to było - stwierdziła.
Ilona Łepkowska zwróciła także uwagę na pewien szczegół związany z nową aktorką wcielającą się w Tosię. Chodzi o wzrost Agnieszki Żulewskiej.
Mnie tylko jak zobaczyłam dzisiaj, powiem szczerze, zdjęcia z planu, to pomyślałam, że ktoś nie zastanowił się nad jednym. Otóż Agnieszka Żulewska jest wyższa od swojej filmowej matki. Tosia była wyraźnie niższa, miała wtedy tam 15 czy 16 lat, w związku z tym raczej już później się nie rośnie - uznała.
ZOBACZ TAKŻE:
-
Dorota Szelągowska ma problemy po aferze ws. "Nigdy w życiu" i Jabłczyńskiej? TVN podjął już decyzję
-
To naprawdę już koniec przyjaźni Szelągowskiej i Koroniewskiej? Zaskakujący komentarz Dowbora

















