Program "Nasz nowy dom" od lat pomaga rodzinom, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. Jeden z ostatnich odcinków produkcji Polsatu wzbudził jednak poważne zastrzeżenia. Chodzi o historię 10-letniego chłopca, o którego dzieciństwie i zdrowiu opowiadano przed kamerami. Po emisji odcinka jeden z widzów złożył skargę do Rady Etyki Mediów. Organizacja przyjrzała się sprawie i wydała stanowisko, w którym nie zabrakło krytycznych uwag pod adresem twórców programu.

WIDEO…

player placeholder

„Nasz nowy dom” pod lupą Rady Etyki Mediów. Poszło o historię 10-latka

Sprawa dotyczy 376. odcinka "Naszego nowego domu", wyemitowanego 24 września 2026 roku. Widzowie poznali w nim historię 10-letniego chłopca wychowywanego przez babcię. Jan Halbersztat, który zdecydował się napisać do Rady Etyki Mediów, nie kwestionował samej idei pomagania rodzinom. Zwrócił jednak uwagę na sposób, w jaki przedstawiono osobiste doświadczenia dziecka oraz informacje dotyczące jego zdrowia.

O ile same działania podejmowane w ramach programu uważam za szlachetne i niezwykle pozytywne, o tyle niektóre elementy jego formuły wydają się bardzo niewłaściwe. Chodzi mi o przekazywanie widzom szczegółów na temat sytuacji życiowej i zdrowotnej bohaterów - napisał w liście do REM.

Jak podkreślał, upublicznienie takich informacji może mieć konsekwencje dla chłopca również po zakończeniu emisji. Dziecko wraca przecież do szkoły i codziennych kontaktów z rówieśnikami, którzy mogą dowiedzieć się z telewizji o jego osobistych przeżyciach.

Zobacz także:

Rada Etyki Mediów krytykuje Elżbietę Romanowską.

Rada Etyki Mediów przychyliła się do skargi widza i uznała, że autorzy odcinka naruszyli zasady Karty Etycznej Mediów. Zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim poszanowania prywatności i dóbr osobistych małoletniego bohatera. W stanowisku zwrócono uwagę na rolę prowadzącej Elżbiety Romanowskiej oraz decyzje osób odpowiedzialnych za ostateczny kształt materiału.

Natomiast nie rozumiemy, dlaczego prowadząca program aktorka Elżbieta Romanowska wyciąga z babci chłopca szczegóły jego trudnego dzieciństwa i stanu zdrowia - napisano w stanowisku REM.

Organizacja skrytykowała również decyzję Olgi Toporowskiej, scen scenarzystki i reżyserki programu, o pozostawieniu tych wypowiedzi w odcinku. Rada przypomniała przy tym, że w przeszłości twórcy produkcji potrafili uszanować prośbę rodzica i nie pokazywać dziecka przed kamerami. 

W podsumowaniu Rada podkreśliła, że autorzy odcinka naruszyli zasady dotyczące szacunku, tolerancji oraz ochrony godności, prywatności i dobrego imienia. Zwróciła również uwagę na zasadę pierwszeństwa dobra odbiorcy, zgodnie z którą prawa i dobro osób, których dotyczy materiał, powinny być ważniejsze niż interesy producentów i nadawców. Sprawa wywołała dyskusję o granicach pokazywania prywatnych historii w programach pomocowych i o tym, jak chronić najmłodszych uczestników telewizyjnych produkcji.

Zobacz także: