Katarzyna Zillmann i Janja Lesar pojawiły się na spotkaniu prasowym poświęconym najnowszej edycji "Azja Express". Jako uczestniczki programu opowiedziały naszej reporterce o swoich doświadczeniach i zdradziły, co podczas wymagającej podróży okazało się dla nich największym wyzwaniem. Jak się okazuje, para musiała powstrzymywać się od okazywania sobie uczuć. Za naruszenie tej zasady otrzymały nawet ostrzeżenie!

Tak wyglądała relacja Zillmann i Lesar w "Azja Express"

Udział w "Azja Express" okazał się dla Katarzyny Zillmann nie tylko sprawdzianem fizycznej wytrzymałości, ale również relacji z Janją Lesar. Przez większość czasu uczestniczki musiały funkcjonować w obecności kamer i mikrofonów, co mocno ograniczało ich prywatność. Jak przyznała Zillmann, szczególnie trudne były dla niej pierwsze dni, kiedy musiała przyzwyczaić się do zupełnie nowych zasad. W rozmowie z naszym portalem opowiedziała o tym, co najbardziej dało jej się we znaki.

Problemem było to, że nie było tej intymności. Nie było możliwości nawet, żeby gdzieś porozmawiać prywatnie, będąc cały czas podłączonym pod mikrofony. To też było dla mnie mega ciężkim orzechem do zgryzienia w tych pierwszych dniach, żeby się do tego po prostu przyzwyczaić, że nie mogę po prostu jej nic powiedzieć - opowiadała.

W trakcie programu Katarzyna Zillmann i Janja Lesar musiały pamiętać również o zasadach wynikających z lokalnej kultury. Zapytaliśmy Katarzynę, czy powstrzymywanie się od okazywania uczuć przed kamerami było właśnie kwestią szacunku dla zwyczajów panujących w odwiedzanych miejscach. Uczestniczka wyjaśniła, że dla obu kobiet najważniejsze było dostosowanie się do lokalnych zasad i zachowanie szacunku wobec mieszkańców.

Zobacz także:

Bazujemy na uprzejmości tubylców i kiedy oni mają takie a nie inne zwyczaje, no to nie należało tutaj uprawiać aktywizmu na ulicy. Skupiłyśmy się na zadaniach, szanowałyśmy po prostu całą tą otoczkę - dodała Zillmann.

Zillmann i Lesar dostały ostrzeżenie w "Azja Express"

Okazuje się, że Zillmann i Lesar musiały zachować szczególną ostrożność również podczas zwykłych, codziennych sytuacji. W niektórych miejscach ich naturalne zachowania mogły zostać odebrane jako niestosowne, dlatego uczestniczki musiały dostosować się do lokalnych zwyczajów. Janja zdradziła, że w pewnym momencie otrzymały nawet ostrzeżenie, by zachowywały większy dystans.

Trochę trzeba było się czasem pilnować, bo mimo wszystko przyzwyczajeni jesteśmy wszyscy tutaj, że mamy ten dotyk, że to jest takie naturalne, a tam jednak to nie jest naturalne. I że my we dwie kobiety to w ogóle absolutnie nie. I dostałyśmy kiedyś jakiś taki, żebyśmy się mniej zbliżały do siebie. Było ostrzeżenie, że nas wyrzucą z wioski i jeszcze maczetą potraktują - wyznała.

Całość rozmowy dostępna w materiale wideo.

Sprawdźcie również, jak Katarzyna Zillmann i Janja Lesar zaprezentowały się na ściance podczas spotkania prasowego "Azji Express".

Zobacz także: 

Katarzyna Zillmann i Janja Lesar na spotkaniu prasowym
Gałązka/AKPA