Czwarty odcinek „Tańca z Gwiazdami” zabrał uczestników w podróż do ważnych momentów ich życia. Specjalna "maszyna czasu", obsługiwana przez Piotra Kędzierskiego, losowała rok, z którym wiązały się szczególne wspomnienia gwiazd. Helena Englert wróciła do 2025 roku, który - jak przyznała - był dla niej wyjątkowo trudny. Po bardzo szczerym wyznaniu aktorka wyszła na parkiet i razem z Romanem Osadchiyem zachwyciła cha-chą.
WIDEO…
Helena Englert opowiedziała o hejcie. Potem zrobiła furorę na parkiecie
Powrót do 2025 roku wywołał u Heleny Englert wiele emocji. Aktorka opowiedziała o fali krytyki, która spadła na nią po występie w spektaklu oraz pojawieniu się na Open’er Festival. Jak mówiła, w sieci pojawiały się komentarze sugerujące, że zawodowe możliwości zawdzięcza przede wszystkim znanym rodzicom. Englert przyznała, że takie opinie mocno wpłynęły na jej samopoczucie.
Jestem na lekach od półtorej roku. Zaczynam się wstydzić tego, z jakiego domu jestem - wyznała.
Chwilę później atmosfera zupełnie się zmieniła. Helena Englert i Roman Osadchiy wykonali energetyczną cha-chę do przeboju z 2025 roku. Aktorka pokazała na parkiecie dużą pewność siebie i energię, a jurorzy nie kryli zachwytu. Rafał Maserak stwierdził, że "to było coś niesamowitego", natomiast Julia Wieniawa odniosła się bezpośrednio do wcześniejszych słów aktorki.
To Helena tańczyła, a nie nazwisko - podkreśliła.
Wysokie oceny potwierdziły dobre wrażenie po występie. Tomasz Wygoda przyznał parze 8 punktów, Julia Wieniawa wystawiła maksymalną 10, Rafał Maserak dał 9, a Iwona Pavlović 8. Helena Englert i Roman Osadchiy zdobyli więc łącznie 35 punktów, a ich taniec stał się jednym z najmocniej komentowanych momentów odcinka.
Zobacz także: