Helena Englert w „Tańcu z gwiazdami” zyskuje pełne wsparcie rodziców. Jan Englert i Beata Ścibakówna w „Halo tu Polsat” podkreślili, że akceptują jej decyzję, a aktor dodał ostrzeżenie, by udział w programie nie przechylił jej w stronę telewizyjno-internetowego zgiełku.
WIDEO…
Helena Englert wystąpi w nowej edycji „Tańca z gwiazdami”. Może liczyć na wsparcie rodziców
W śniadaniówce Polsatu temat pojawił się wprost, gdy Krzysztof Ibisz zapytał Jana Englerta i Beatę Ścibakównę o decyzję córki. Dla fanek programu to był mocny sygnał: rodzice nie próbują przejmować steru ani budować atmosfery sensacji. Przeciwnie, wybrzmiała jasna deklaracja, że Helena ma ich zgodę i wsparcie.
Jan Englert podkreślił, że w rodzinie stawia na niezależność i nie chce wchodzić w rolę kogoś, kto wszystkim dyktuje zasady. Zaznaczył też, że choć ma własne refleksje, nie zamierza narzucać ich córce.
Przyzwyczaiłem się do tego, że moje najbliższe kobiety robią to, co chcą i jak naprawdę coś postanowią, to to zrobią. Mało tego, że zrobią, to zrobią dobrze. W ciągu ostatniego roku zmienia mi się światopogląd niemal w każdej godzinie. Pierwszy raz w moim życiu odpowiadam tylko za siebie. To jest bardzo zaskakujące dla mnie. W związku z czym, bardzo się staram nie dyrektorować w rodzinie. Pełna wolność, w związku z czym akceptuję wszystko
- powiedział Jan Englert.
W wypowiedzi Jana Englerta padło ostrzeżenie, które natychmiast przykuwa uwagę. Aktor dał do zrozumienia, że sam udział w show nie jest problemem. Niepokój budzi raczej to, co może wydarzyć się wokół niego: mieszanka telewizji i Internetu, która potrafi przykleić człowiekowi etykietę szybciej, niż zdąży zejść z parkietu.
Dlatego jego apel do córki dotyczył tego, by program nie stał się punktem zwrotnym, po którym wszystko zacznie się kręcić wyłącznie wokół medialnego zgiełku. To spojrzenie osoby, która zna branżę od podszewki i wie, jak łatwo talent, praca i artystyczne ambicje potrafią zostać zredukowane do jednego wizerunkowego skrótu.
Oczywiście mam swoje przemyślenia, różnego rodzaju, ale nie powinno się w moim wieku zabierać głosu. Świat się zmienia w tej chwili właściwie z wtorku na środę i niekoniecznie nadążam za tym. Powiedziałem: „bardzo się cieszę, dobrze, tylko żeby cię to nie przechyliło w stronę, w której nas wszystkich się umieszcza - w tym bigosie telewizyjno-internetowym”
- wyjaśnił Englert.
Natomiast Beata Ścibakówna spojrzała na temat od strony praktycznej i emocjonalnej. Zwróciła uwagę, że propozycje udziału w „Tańcu z gwiazdami” pojawiały się już wcześniej zarówno u niej, jak i u Heleny, ale długo nie dało się tego sensownie pogodzić z terminarzem. Teraz okoliczności się zgrały, a to otworzyło córce drzwi do kolejnego zawodowego sprawdzianu. Ważny wątek dotyczył też partnera tanecznego. Ścibakówna wyraziła nadzieję, że córka trafi na osobę, z którą złapie dobrą chemię na parkiecie i łatwiej udźwignie tygodnie pracy.
Zarówno Helena, jak i ja miałyśmy od dłuższego czasu propozycję do „Tańca z gwiazdami”. Jakoś terminowo się to nie układało z różnymi sytuacjami. Cieszę się, że Helena tam będzie i się sprawdzi. To dla każdego jest wyzwanie. Dla niej też jest to olbrzymia radość. Ona lubi i chce tańczyć. Mam nadzieję, że będzie miała fantastycznego partnera, z którym będzie jakieś „flow” i razem pofruną w tym tańcu. Będę jej bardzo kibicowała i trzymała kciuki
- stwierdziła Ścibakówna.
Helena Englert nie może się doczekać „Tańca z gwiazdami”
Tydzień przed rozmową rodziców Polsat ogłosił udział Heleny Englert w 19. edycji „Tańca z gwiazdami”. Sama aktorka i wokalistka mówiła w „Halo tu Polsat”, że taniec sprawia jej dużą przyjemność, nawet jeśli nie jest pewna swoich umiejętności. Wspomniała też, że wiele osób z jej otoczenia mocno ją do tego zachęcało.
Zobacz także:
- Ewa Kasprzyk przerwała milczenie po odejściu z „Tańca z gwiazdami”. Padły wymowne słowa
- Anna Mucha jednak nie zastanie jurorką w "Tańcu z Gwiazdami"? Oto powód


















