Helena Englert to jedna z najszerzej komentowanych gwiazd 19. edycji "Tańca z Gwiazdami". Jeszcze zanim widzowie zobaczyli pierwszy odcinek tanecznej rywalizacji, nie brakowało komentarzy odnoszących się do udziału młodej aktorki w show Telewizji Polsat. Co ciekawe, już po dwóch pierwszych odcinkach pokazała, że taniec zdecydowanie jest jej mocną stroną. Co więcej, przed kamerą nie można jej też odmówić niesamowitej charyzmy i energii, która przebija się nawet przez szklany ekran. Początkująca piosenkarka postanowiła spontanicznie chwycić telefon w dłoń i na niedługo przed kolejnym odcinkiem programu wyznać fanom jak naprawdę wygląd jej życie poza kamerami.

WIDEO

player placeholder

Helena Englert poruszyła wyznaniem tuż przed "Tańcem z Gwiazdami"

Na niedługo przed kolejnym niedzielnym odcinkiem "Tańca z Gwiazdami" Helena Englert nagrała dla swoich obserwatorów kilka słów w trakcie spożywania posiłku w swoim mieszkaniu. Po lekturze komentarzy wypisywanych w sieci na jej temat postanowiła zdementować założenia, jakoby miała być osobą wyluzowaną. Jak się okazuje, jest zupełnie inaczej, jej zwracające uwagę widza zachowania mają być efektem przeżywanego przez gwiazdę stresu.

Ej, powiem wam, czytam sobie te wszystkie komentarze, że mam tyle luzu i w ogóle. Guys, ja nie mam w ogóle luzu, jestem najbardziej spiętym człowiekiem na świecie i zestresowanym. To, że jestem taka... wynika z tego, że jestem zestresowana i nie wiem, co z tym stresem zrobić, więc go z siebie wyrzucam. (...) Z tym stresem - ja go po prostu wyrzucam przez przypadek w bardzo atrakcyjny dla odbiorcy sposób. Ale okupuję to ogromnym kosztem emocjonalnym

- wyznała Helena.

Co więcej, w dalszej części wypowiedzi gorzko przyznała, że "słono płaci" za swoją pokazywaną w mediach osobowość.

Zobacz także:

Helena Englert wyznała, jak radzi sobie z emocjami

Młoda aktorka powiedziała wprost, że nie chciałaby być odbierana przez widzów jak osoba zawsze "fajna i śmieszna", uświadamiając swoich fanów, że zachowania, które w telewizji rozrywkowej sprawdzają się wręcz doskonale, sama okupuje później godzinami spędzonymi w samotności, z trudnymi emocjami. Wspomniała nie tylko o smutku, ale i chęci płaczu.

Więc po prostu mówię to, bo nie chcę, żeby ktoś sobie pomyślał: "O mój Boże, ona jest taka fajna i śmieszna". Nie, ja potem to odreagowuję w domu, że jestem taka walnięta. Bo potem kładę się na kanapie i tak siedzę. Przez pięć godzin. I mam dni, że totalnie nie jestem śmieszna. Że jest mi po prostu smutno i przykro. I wczoraj na przykład miałam taki dzień. I że w ogóle niech wszyscy wyjdą, chce mi się płakać.

Przypominamy, że jeszcze kilka dni wcześniej Helena Englert wzburzyła Internet, parodiując Marylę Rodowicz.

Zobacz także:

Helena Englert mówi prawdę o swoim samopoczuciu przed
fot. Instagram helena_englert