Maciej Sakowicz-Cempura, czyli serialowy Szymek Solejuk, znów przyciągnął uwagę widzów po wizycie w „Pytaniu na śniadanie” w środę 24 czerwca. Aktor wrócił do czasu, gdy jako dziecko pojawił się w „Ranczu”, i opowiedział, jak wyglądały jego pierwsze dni na planie. Najmocniejszy detal? Do obsady dołączył dzięki bratu Jędrzejowi, który wygrał casting.

WIDEO

player placeholder

Maciej Sakowicz-Cempura jako Szymon Solejuk z „Rancza”

W historii wejścia do „Rancza” nie było wielkiej strategii ani długich przygotowań. Kluczowe okazało się to, że casting wygrał brat Macieja, Jędrzej. A ponieważ w serialu pojawiało się siedmioro dzieci i zależało na tym, by wyglądały jak rodzeństwo, do ekipy dołączył także Maciej Sakowicz-Cempura.

Do „Rancza” trafiłem za sprawą brata. Mój brat Jędrzej wygrał casting. Z racji tego, że siedmioro dzieci dobrze by było, żeby były podobne do siebie, to również ja dołączyłem. Wspominam to bardzo dobrze, ale zastanawiam się, w jakim stopniu pamiętam czy pamiętam przez ujęcia, które potem widziałem jako już dorosły człowiek
- powiedział aktor w „Pytaniu na śniadanie”.

To właśnie ten rodzinny zbieg okoliczności sprawił, że trafił do produkcji, która po latach stała się dla wielu widzów punktem odniesienia: ciepłą opowieścią o Polsce, bohaterach z charakterem i dialogach, które do dziś krążą w popkulturze. Dla niego był to jednak przede wszystkim plan zdjęciowy widziany oczami dziecka i przygoda, która wciągała bardziej niż świadomość, jak dużym hitem okaże się serial.

Zobacz także:

Mam sporo wspomnień z pierwszej podróży na plan zdjęciowy, gdzie jechałem z jakimś Amerykaninem, który mówił po polsku. Grał jakiegoś kuzyna Lucy i pamiętam, że go wypytywałem o to, co znaczy jakieś słowo i nie umiał mi tego przetłumaczyć na język polski, a ja tego nie rozumiałem w tamtym momencie
- opowiedział.

Maciej Sakowicz-Cempura o pracy na planie „Rancza”

Sakowicz-Cempura podkreślił, że jako dziecko nie patrzył na to, z kim pracuje, w kategoriach wielkich nazwisk. Zamiast budować dystans, zapamiętał atmosferę normalności i życzliwości ze strony dorosłych na planie. W tym wszystkim pomagało też to, że jego rodzice są z zawodu aktorami i potrafili oswoić go z sytuacją, w której dla wielu dzieci stres byłby oczywisty.

Zdawałem sobie z tego sprawę dzięki temu, że rodzice są z zawodu również aktorami i wprowadzali mnie w tę całą sytuację. Jako dziecko w ogóle nie odbierałem tego w taki sposób. Raczej miałem do czynienia z bardzo miłymi dorosłymi ludźmi
- wyjaśnił.

Byłem otoczony dużą opieką ze strony aktorów i całego planu zdjęciowego. Było nas tam siedmioro, bawiliśmy się też ze sobą, więc to wszystko było dużą przyjemnością, a wracanie na plan to była po prostu dobra zabawa
- zdradził aktor.

Maciej Sakowicz-Cempura przygotowuje się do roli ojca

W rozmowie wybrzmiał też temat prywatny: żona aktora, Natalia Sakowicz-Cempura, przekazała, że para spodziewa się pierwszego dziecka, a ona jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Sakowicz-Cempura nie ukrywał emocji związanych z tym, że narodziny mogą wydarzyć się lada moment. Mówił o radości, ale i o naturalnym napięciu, bo nadchodzący czas będzie jednocześnie wyjątkowy oraz wymagający. Warto przypomnieć, że niedawno informowaliśmy, że młody gwiazdor „Rancza” niedługo zostanie ojcem.

Zapowiedział też konkretny plan. Chce tak poukładać pracę, by w lipcu i sierpniu nie pracować i skupić się na byciu z żoną oraz dzieckiem.

Byłoby dziwne, gdybym nie drżał. Bardzo się cieszę. To będzie jakiś magiczny czas. Na pewno też trudny i wymagający. Zdajemy sobie z tego sprawę cały czas. (...) Mój zawód to forma mojego przygotowania do tego wszystkiego, bo teraz bardzo dużo pracuję i pracowałem, generuję środki na to, żeby móc sobie pozwolić, by w lipcu i sierpniu nie pracować, tylko spędzać czas z żoną i dzieckiem
- przekazał aktor.

Zobacz także: