Konflikt na linii Zenon Martyniuk kontra Jacek Kawalec wcale nie przygasł. Król disco polo postanowił uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie i ze sceny, wprost do rozgrzanej publiczności, odpowiedział na oskarżenie o śpiewanie z playbacku. Nagranie z koncertu błyskawicznie trafiło na TikToka i stało się hitem sieci.

WIDEO

player placeholder

Zenon Martyniuk ripostuje Kawalcowi wprost ze sceny. "Nagrajcie, wyślijcie do pana Jacka"

Cała historia rozpoczęła się od scenicznego występu Jacka Kawalca, który zdecydował się na prześmiewczą parodię hitu "Przez twe oczy zielone". Aktor nie tylko wyolbrzymił charakterystyczny wokal Zenka, ale również zasugerował, że gwiazdy disco polo w rzeczywistości występują z wyłączonymi mikrofonami, wykorzystując je jedynie do krzyczenia "Ręce w górę!". Martyniuk nie krył wówczas swojego oburzenia. Zachowanie Kawalca określił jako chamskie i bezczelne, wynikające z zazdrości, a sprawa objęła nawet zapowiedzi podjęcia kroków prawnych. Mogłoby się wydawać, że z czasem emocje opadły. Tymczasem mąż Danuty Martyniuk postanowił udowodnić swoją rację w najbardziej bezpośredni sposób, czyli na żywo, przed zgromadzonymi fanami. Do sieci trafiło nagranie z jednego z jego niedawnych występów, na którym wyraźnie poruszony artysta zwrócił się do publiczności z konkretną prośbą.

Nagrajcie, wyślijcie do pana Jacka Kawalca. Muzycy też grają na żywo. Wszystko jest na żywo! - wypalił ze sceny wokalista Akcentu.

Internauci reagują na słowa Zenona Martyniuka. "Klasa sama w sobie" 

Nagranie w mgnieniu oka podbiło TikToka, a sekcja komentarzy zaroiła się od reakcji, głównie przyklaskujących Zenkowi. 

Zobacz także:

Szybko wyjaśnił gościa, brawo Zenek

Zenek klasa sama w sobie

Jacek Kawalec do pięt Zenkowi nie sięga - rozpisywali się fani disco polo.

Część z nich zauważyła też z przymrużeniem oka, że aktor zrobił Martyniukowi darmową reklamę. Spór okazał się dla całej sprawy paliwem napędowym. To właśnie TikTok podbił zasięgi afery, którą media zdążyły już ochrzcić mianem "aferą playbackowej". Sam Kawalec konsekwentnie broni się, że jego numer był satyrą na disco polo, a nie personalnym atakiem, i że tekst napisał jeszcze zanim dołączył do Budki Suflera. 

Zobacz też: