Sobotnie wydanie „Halo tu Polsat” zaczęło się w wyjątkowo poruszający sposób. Krzysztof Ibisz i Agnieszka Hyży już na wstępie pożegnali Jana Frycza i zaprosili widzów na krótką rozmowę z aktorem, zrealizowaną kilka miesięcy wcześniej. Program po pięciodniowej przerwie wrócił na antenę właśnie 22 sierpnia, a jego początek stacja poświęciła pamięci zmarłego artysty.

WIDEO

player placeholder

Polsat pokazał ostatni wywiad z Janem Fryczem

Rozmowę przeprowadził Maks Behr 11 marca, przy okazji premiery  produkcji filmowej z udziałem aktora. Był to jeden z ostatnich wywiadów Jana Frycza. Na antenę trafił on w sobotni poranek, otwierając wydanie śniadaniówki "Halo tu Polsat". 

Jan Frycz przez lata kojarzony był z rolami tzw. czarnych charakterów i właśnie o te wcielenia zapytał go dziennikarz. Aktor odpowiedział w charakterystyczny dla siebie, refleksyjny sposób.

Zobacz także:

To, że dostaję takie propozycje złych ludzi, często jakieś niezbyt przyjemne postacie, no to to jest, nie wiem, to jest sprawa reżyserów. Zresztą nie wiem, czy pan się ze mną zgodzi, ale zło dzisiaj bardzo dobrze się sprzedaje. Jak na pierwszych stronach gazet jest to, że ktoś kogoś zabił, to jest to towar. (...) W dziwnych czasach żyjemy - mówił w wywiadzie aktor.

Po emisji materiału głos zabrał Krzysztof Ibisz. 

W dziwnych i smutnych. Już tęsknimy, na szczęście mamy wspaniałe pana kreacje, które zawsze będziemy pamiętać i oglądać - mówił prowadzący "Halo tu Polsat".

Jan Frycz zmarł w wieku 72 lat

O śmierci aktora poinformował 17 sierpnia Teatr Narodowy w Warszawie. Jak przekazano, Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w otoczeniu najbliższych, w wieku 72 lat. Do tej pory nie została ujawniona oficjalna przyczyna śmierci cenionego aktora. 

Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982-1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych - przekazał Teatr Narodowy w Warszawie. 

Jan Frycz do końca pozostawał aktywny zawodowo. Miał zagrać w nowej filmowej odsłonie „Nigdy w życiu!”, a na premierę czeka też spektakl Teatru Telewizji „Król Maciuś Pierwszy” z jego udziałem. Śmierć Frycza poruszyła całe środowisko artystyczne, które od kilku dni żegna jednego z najwybitniejszych polskich aktorów.

Zobacz także:

 

Wyszło na jaw, co działo się z Janem Fryczem przed śmiercią. "Długo chorował i dzielnie walczył"