To pożegnanie chwyta za serce. Adriana Szymaniaka, znanego z trzeciej edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia", pożegnał w mediach społecznościowych jego bliski przyjaciel, fryzjer i piosenkarz Łukasz Darłak. We wzruszającym wpisie wspomniał wspólne chwile, a także ujawnił, co usłyszał od Adriana, gdy odwiedził go w szpitalu. Dziś te słowa szczególnie uderzają w serce.
WIDEO…
Adrian Szymaniak ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" nie żyje
Adrian Szymaniak przez ponad rok zmagał się z glejakiem mózgu IV stopnia. On i jego bliscy część tej walki relacjonowali w mediach społecznościowych, a w internecie prowadzona była również zbiórka na leczenie. W jednym z nagrań mówił otwarcie o trudnym momencie terapii. W związku z leczeniem wraz z rodziną przeprowadził się w okolice Bydgoszczy, by być bliżej ośrodka, w którym kontynuował terapię.
Niestety, mimo zaciętej walki Adrian Szymaniak zmarł 4 września 2026 roku w wieku 39 lat. Informację o jego śmierci przekazała w sieci żona, Anita Szydłowska-Szymaniak. 9 września odbyło się ostatnie pożegnanie byłego uczestnika "ŚOPW". Choć od pogrzebu minęło już kilka dni, w sieci wciąż pojawiają się pożegnalne wpisy i wspomnienia od przyjaciół. Łukasz Darlak opublikował obszerne i chwytające za serce pożegnanie.
Przyjaciel żegna Adriana Szymaniaka
Wśród osób, które publicznie pożegnały uczestnika popularnego programu, znalazł się Łukasz Darłak - fryzjer, piosenkarz i bliski przyjaciel Adriana. Tuż po pogrzebie opublikował obszerny wpis, w którym wspomniał ich znajomość i wspólnie spędzone chwile.
Nie wiem nawet, od czego zacząć... Jeszcze nie tak dawno odwiedzałeś mój salon. Miałem wrażenie, że przychodzisz tam nie tylko na strzyżenie, ale po prostu na kolejną rozmowę. Zawsze przychodziłeś z jakąś historią. Czasami śmieszną, czasami kompletnie nieprawdopodobną... i właśnie dlatego zawsze czekałem na twoją wizytę. Z tobą nigdy nie było zwyczajnie. (...) Płaciłeś mi darmowymi minutami na hulajnogę, a ja dzięki tobie miałem pretekst, żeby zjeździć cały Kraków i przy okazji za każdym razem uśmiechać się na myśl o tobie. To byłeś ty - zawsze z humorem, z sercem, w swoim wyjątkowym stylu
Darłak wspomniał też o jednej z rozmów z Adrianem, tuż po tym, jak dowiedział się o swojej chorobie. Gdy odwiedził go w szpitalu, usłyszał od niego słowa, które dziś szczególnie chwytają za serce.
Kiedy zachorowałeś, to chyba ja bardziej się bałem niż ty. Pamiętam, jak przyjechałem pod szpital w Krakowie i bałem się wyjść z samochodu. Zastanawiałem się, co ci powiem i jak spojrzę ci w oczy... A ty, jak zawsze, z uśmiechem powiedziałeś: "Przestań się zamartwiać. Wszystko będzie dobrze". To ty dawałeś wsparcie mnie
Przyjaciel Adriana przytoczył także jego drugi ślub z Anitą, który para wyprawiła w grudniu 2025 roku. Podkreślił, że było to wyjątkowe przyjęcie, o którym nie w sposób zapomnieć. Wspomniał też, że Adrian był osobą, od której tętniło życie.
Dzisiaj stoję tutaj i jest we mnie ogromny smutek. Ale chcę, żeby obok tego smutku została też wdzięczność. Wdzięczność za to, że cię poznałem. Za każdą rozmowę, za każdy uśmiech, za twoje wsparcie, za twoje dobre serce
Po pogrzebie Adriana Szymaniaka żałobnicy otrzymali pamiątkowe magnesy
Darłak zdradził także, że po pogrzebie bliscy otrzymali pamiątkowe magnesy - na każdym z nich widniała jego data urodzenia oraz śmierci, zdjęcie i zabawny tekst, który miał odzwierciedlać poczucie humoru Adriana. Jemu wylosował się szczególny - jest na nim fotografia 39-latka na hulajnodze, a przy niej podpis:
Macie szczęście. Jeszcze nie ustaliłem grafiku nawiedzień
Zdjęcie z hulajnogą, która dla Darłaka i Adriana nie była przypadkowa, szczególnie w niego uderzyło:
Zobaczcie, co mi trafiło! Gdzie wcześniej pożegnałem się takimi słowami o hulajnodze. Dziękuję Adi za ten znak
Laura ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" także pokazała swój magnes, na którym znalazł się napis: "Nie bójcie się. Na początek będę straszył delikatnie".
Zobacz także:
Robert żegna Adriana Szymaniaka ze „ŚOPW”. Opublikował mnóstwo zdjęć. „Dzięki za to, że...”
To u niej mieszkała żona Szymaniaka, gdy Adrian był w szpitalu. Pomagała jej, teraz przerwała ciszę

















