Minęły niespełna trzy tygodnie od śmierci Jana Frycza, a już w najbliższy poniedziałek odbędzie się uroczysty pogrzeb. Tymczasem jego córka, Olga Frycz, zamieściła na Instagramie serię zdjęcie, a pod nimi krótko, ale dosadnie, podsumowała ostatnie tygodnie.

WIDEO

player placeholder

Poruszający wpis Olgi Frycz

Aktorka zajrzała na swój profil na Instagramie, by w formie wspomnieniowego posta podsumować sierpień. Opublikowała serię rodzinnych zdjęć, które tchną ciepłem i bliskością, ale Olga Frycz nie udawała, że to był łatwy czas dla rodziny. W zaledwie jednym, krótkim zdaniu opisała ostatnie tygodnie, nawiązując do straty ukochanego ojca.

Sierpień był tak samo piękny, jak i smutny

Dotychczas Olga Frycz nie zdecydowała się na szerszy komentarz po śmierci ojca. Wcześniej upamiętniła go jedynie krótkim postem. W serii sierpniowych fotografii nie pokazała także żadnego ujęcia wspominającego tatę.

Zobacz także:

Śmierć Jana Frycza wstrząsnęła Polską

O odejściu aktora poinformował Teatr Narodowy dwa dni po jego śmierci. Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w domu rodzinnym, otoczony najbliższymi, w wieku 72 lat. Przyszedł na świat 15 maja 1954 roku w Krakowie i przez blisko pół wieku budował imponujący dorobek: dziesiątki ról na scenie, w filmie i telewizji przyniosły mu miano jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. Oficjalnej przyczyny śmierci nie ujawniono, jednak osoby z branży informowały, że Jan Frycz zmagał się z ciężką chorobą.

Już 7 września w Warszawie odbędzie się uroczysty pogrzeb aktora. Pożegnanie będzie miało charakter świecki i odbędzie się o godzinie 11:00 w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Następnie, o godz. 13:00 ciało artysty zostanie złożone do grobu na Starych Powązkach. Najbliżsi aktora zwrócili się także z jasną prośbą do żałobników:

Zamiast kwiatów prosimy o datki na Dom Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Prosimy o nieskładanie kondolencji

Zobacz także: 

Ostatnie chwile Witolda Płóciennika przed zaginięciem. Wiadomo, z kim miał się spotkać

Witold Płóciennik nie żyje. Poszukiwania operatora filmowego trwały od kilku dni