Rok po śmierci Stanisława Soyki jego wnuczka Nina Sojka stanęła na scenie Opery Leśnej i to właśnie ona zapadła publiczności w pamięć. Podczas koncertu-hołdu „Stanisław Soyka. Absolutnie”, otwierającego tegoroczny Top of the Top Sopot Festival, młoda wokalistka w duecie z Kasią Sienkiewicz wykonała utwór „Są na tym świecie rzeczy” z repertuaru dziadka, a jej występ poruszył zgromadzonych w Sopocie widzów.
WIDEO…
Nina Sojka zachwyciła publiczność w Operze Leśnej
Pierwszy dzień festiwalu TVN został w całości poświęcony pamięci legendarnego wokalisty, kompozytora i multiinstrumentalisty, który zmarł 21 sierpnia 2025 roku, tuż przed swoim planowanym występem w Sopocie. To właśnie na tej scenie miał wtedy zaśpiewać, dlatego rok później muzyka Soyki ponownie zabrzmiała w Operze Leśnej.
W koncercie hołd artyście oddali m.in. Kayah, Justyna Steczkowska, Natalia Szroeder, Kuba Badach, Maciej Stuhr, Ralph Kaminski i Zbigniew Zamachowski. Wśród wykonawców nie zabrakło jednak najbliższej rodziny muzyka. Na scenie pojawili się jego synowie oraz wnuczka Nina, której duet z Kasią Sienkiewicz stał się jednym z najbardziej wzruszających momentów wieczoru.
Nina Sojka to wnuczka i muzyczna spadkobierczyni Soyki
Nina Sojka jest córką Antoniego, jednego z czterech synów Stanisława Soyki. Od najmłodszych lat była związana z muzyką. Uczyła się w szkole muzycznej pierwszego stopnia i wielokrotnie śpiewała u boku dziadka. To właśnie w niej artysta widział swoją potencjalną następczynię. W rozmowie dla portalu Salon24 z 2023 roku Soyka mówił o wnuczce z wyraźną dumą.
Śpiewam z Niną, moją wnuczką, która jest niezwykle muzykalna. (...) Nina chodzi do szkoły muzycznej pierwszego stopnia, zerkam na nią trochę jak na następcę, ale niech ona zdecyduje, co dalej - zaznaczał artysta, podkreślając, że chce, by jego wnuki same wybrały swoją drogę.
Warto przypomnieć, że pisaliśmy też o tym, jak upamiętnili Soykę na festiwalu w Sopocie.
Nina Sojka zdradziła, czy pójdzie w ślady sławnego dziadka
Dla młodej wokalistki festiwal w Sopocie był też pierwszym w życiu wyjściem na czerwony dywan. Na ściance nie mogło zabraknąć pytania o słynnego dziadka i o to, czy zamierza kontynuować rodzinną tradycję.
To jest pytanie! Dużo osób z rodziny mi je zadaje. Dużo o tym myślałam - również przez mojego dziadka poszłam do szkoły muzycznej na fortepian. Także kiedyś pewnie było takie marzenie, aczkolwiek odsuwam się troszkę od tego, nie wiem, zobaczymy, co pokaże czas. Występowanie na scenie jest dla mnie ogromną przyjemnością - wyjaśniła Nina.
Zobacz także:
- Burza po występie Justyny Steczkowskiej w Sopocie. Internauci tak podzieleni jeszcze nie byli
- Po tym występie polały się łzy. Na scenie festiwalu w Sopocie pojawili się oni, a widok chwycił Polaków za serca


















