Rezydencja prezydencka w Juracie w ten weekend zamieniła się w scenę koncertową, a jednym z bohaterów wydarzenia "Przyszłość.pl" został Kubańczyk. Raper podczas swojego występu wygłosił przemowę, w której nie krył zachwytu nad Karolem Nawrockim, a przy okazji odniósł się do krytyki wokół wulgarnych tekstów swoich piosenek. Wydarzenie dla osób w wieku 18–26 lat od dni rozgrzewa media, a po głośnym występie Skolima to właśnie Kubańczyk dorzucił swoje trzy grosze.
WIDEO…
Koncert Kubańczyka u Karola Nawrockiego w Juracie
Nadmorska rezydencja głowy państwa w ten weekend stała się tłem dwudniowego wydarzenia "Przyszłość.pl", które organizowała Kancelaria Prezydenta w dniach 29–30 sierpnia 2026 roku. W programie zaplanowano debaty, rozmowy z młodzieżą oraz koncerty, a wśród zaproszonych artystów znaleźli się między innymi , WonerS, Tomasz Lubert, Skolim, którego koncert u Karola Nawrockiego wywołał burzę w sieci, a także Kubańczyk.
Choć występ 31-latka nie wzbudził aż takich emocji jak show "Króla Latino", raper pokusił się o krótkie przemówienie, w którym nie krył zachwytów się nad możliwością udziału w prezydenckim wydarzeniu.
Chciałem powiedzieć, że cieszę się, że mamy możliwość zagrania tutaj u Pana prezydenta. Jeszcze w takim miejscu. Uważam, że robimy bardzo historyczną rzecz. Że w końcu mamy prezydenta, który wychodzi do młodych, który rozmawia z nami, który słucha o naszych potrzebach. Bo jakby nie było, my za jakiś czas, ci młodzi, będziemy decydować o tym, jak to państwo wygląda. Czuję się więc zaszczycony, chciałem jeszcze raz podziękować za zaproszenie - mówił Kubańczyk.
Kubańczyk opublikował też w mediach społecznościowych serię zdjęć w towarzystwie Karola Nawrockiego.
Od blokowiska po kawę z prezydentem. Dziekuje za zaproszenie, rozmowę i czekam na wspólny trening. LEGENDARY - napisał na Instagramie.
Kubańczyk tłumaczy się z wulgaryzmów w tekstach
W dalszej części wypowiedzi raper odniósł się do fali krytyki, jaka spadła na artystów zaproszonych do Juraty. Zaproszenie wykonawców słynących z niedwuznacznych wersów wywołało w sieci burzę, a apel o odwołanie koncertu Skolima wystosowała między innymi Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich, nazywając pomysł "wyjątkowo niefortunnym". Koncert Skolima u prezydenta wzbudził także sprzeciw środowiska artystycznego.
Kubańczyk bronił jednak swojej twórczości, tłumacząc kontrowersyjne wersy tym, że powstawały ponad dekadę temu.
Słuchajcie, widziałem, jakieś artykuły odnośnie naszych tekstów, niedługo nam zabronią wolności słowa w tym kraju. Bo jak miałem 18 czy 19 lat, to pisałem o rzeczach, które działy się wtedy. Moja cała kariera opiera się na mojej historii, na błędach, które popełniałem, na tych małych sukcesach, które osiągaliśmy. Szliśmy tak naprawdę z blokowej klatki aż do prezydenta na koncert w Juracie. To jest niemożliwe. I chciałem wam powiedzieć, że wszystko się da - mówił ze sceny.
Raper zaapelował, by nie oceniać jego dorobku przez pryzmat dawnych utworów.
Ale nie możemy oceniać naszych tekstów po tym, co było 10 lat temu. Bo ja 10 lat temu, jak pewnie większość z was, miałem zupełnie inną głowę. Mieliśmy okres buntu, robiliśmy różne głupie rzeczy. Ale właśnie po to jest muzyka, żeby się wyrażać, żeby opowiadać o tym, jak jest nam źle, żeby opowiadać o tym, jak jest dobrze. I żeby służyła do poprawiania nastroju, żeby służyła do codziennego życia po prostu. Teksty to więc wszystko co mamy i jak możemy się wyrażać, i nie można nam tego zabronić, żebyśmy pisali o życiu - podsumował.
Zobacz także:

















