Reklama

W sobotę 30 maja 2026 roku amfiteatr w Ostródzie znów zamienił się w scenę, na której klasyka spotyka się z nowym brzmieniem. Podczas koncertu "Świat w obłokach - muzyczni spadkobiercy", transmitowanego w TVP2, Julia Wieniawa wykonała przebój "Pomarańcze i mandarynki" z repertuaru Marka Grechuty. I wystarczyło kilka minut, by w sieci ruszyła dyskusja, w której dominował jeden ton.

Julia Wieniawa uczciła pamięć Marka Grechuty na koncercie w Ostródzie

Wieczór w Ostródzie miał jasny punkt odniesienia: twórczość Marka Grechuty w nowych aranżacjach i w wykonaniu artystów z różnych muzycznych światów. Na jednej scenie spotkali się m.in. Maciej Zakościelny, Mietek Szcześniak i Julia Wieniawa, a wspólnym mianownikiem była próba opowiedzenia znanych piosenek językiem dzisiejszej wrażliwości.

Julia Wieniawa weszła w ten klimat, wybierając "Pomarańcze i mandarynki", utwór z 1968 roku, będący efektem współpracy Grechuty z Janem Kantym Pawluśkiewiczem w Kabarecie Architektów Anawa. To piosenka, która ma własny charakter.

Organizatorzy podkreślali, że koncert ma skłaniać do refleksji nad tym, co najważniejsze, nie tylko w wielkich sprawach, ale też w codziennych, pozornie drobnych momentach. Ten kierunek wybrzmiał w całym wydarzeniu: utwory Grechuty, mimo upływu lat, wciąż brzmią aktualnie i potrafią budować most między pokoleniami.

Widzowie nie kryli zachwytów nad wykonem Julii Wieniawy

Wieniawa już wcześniej znalazła się na celowniku widzów, kiedy 10 maja, podczas finału "Tańca z gwiazdami", część odbiorców podejrzewała ją o playback. Artystka odpowiedziała wtedy, że śpiewała na żywo, a nietypowe wrażenie mogło wynikać z niesynchronizacji obrazu i dźwięku oraz zastosowania specjalnej kamery, potrzebnej do uzyskania efektu lasera wokół niej.

Koncert w Ostródzie przyniósł więc dodatkowy kontekst: publiczność uważnie przyglądała się nie tylko repertuarowi, ale i temu, jak artystka "niesie" numer na dużej scenie i w transmisji telewizyjnej. Tym razem dyskusję napędzała przede wszystkim sama interpretacja "Pomarańczy i mandarynek" i to, jak naturalnie wpisywała się w ideę muzycznych spadkobierców. A kiedy w komentarzach zaczynają przeważać pochwały, wiadomo, że występ trafił dokładnie tam, gdzie powinien: do emocji odbiorców.

Jeśli ktokolwiek twierdzi, że Julia Wieniawa nie potrafi śpiewać, to zdecydowanie powinien pójść do dobrego laryngologa i audiologa.
Widać klasę i charakter stylu śpiewania z dawnych lat -to wspaniałe i szczególne w obecnych czasach. Zwłaszcza chęć uchwycenia tych cech przez młodą osobę. Wprost UNIKALNE.
- czytamy w komentarzach.

Spektakularna różowa kreacja Julii Wieniawy na koncercie TVP "Świat w obłokach - muzyczni spadkobiercy"

Występ przyciągnął uwagę także od strony wizualnej, bo Julia Wieniawa postawiła na styl, który dobrze pasował do nostalgicznego, a jednocześnie świeżego charakteru koncertu. Na scenie pojawiła się w długiej, jasnoróżowej sukni z odkrytymi ramionami, do której dobrała szal z tego samego materiału. Całość dopełniła biżuteria w hollywoodzkim stylu, a włosy były rozpuszczone i ułożone w delikatne fale.

To zestaw, który w telewizyjnym kadrze robi konkretną robotę: jest elegancki, czytelny, nieprzekombinowany. I, co ważne, nie dominuje nad muzyką, tylko ją podbija. Właśnie na tę równowagę zwracały uwagę osoby komentujące jej występ.

Zobacz także:

Julia Wieniawa uczciła pamięć Marka Grechuty na koncercie w Ostródzie
Julia Wieniawa uczciła pamięć Marka Grechuty na koncercie w Ostródzie, Fot. Marcin Gadomski/AKPA
Spektakularna różowa kreacja Julii Wieniawy na koncercie TVP "Świat w obłokach - muzyczni spadkobiercy"
Spektakularna różowa kreacja Julii Wieniawy na koncercie TVP "Świat w obłokach - muzyczni spadkobiercy", Fot. Marcin Gadomski/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...