ONS

"Nie kłam, kochanie", "Śniadanie do łóżka", "Och, Karol 2" to tylko część ról, dzięki którym Piotr Adamczyk został uznany za największego amanta rodzimego kina. Na pewno wielu aktorów byłoby dumnych z takiej łatki i z chęcią czerpało związane z tym profity. Szczególnie zważywszy na to, że nasza kinematografia w przeważającej większości stawia na romantyczne komedie.


Okazuje się jednak, że to nie dla niego! Piotrowi owa etykietka coraz bardziej zaczyna wadzić.


– Piotr zdaje sobie sprawę, że ludzie kojarzą go głównie jako podrywacza i amanta, dlatego nie chce ciągle grać podobnych postaci – powiedział informator "Faktu".


Co innego chęci, a co innego rzeczywistość. Na szczęście dla Adamczyka jest ona bardzo łaskawa: On ma ten komfort, że może przebierać w propozycjach, więc ostatnio odrzuca role, które powielają ten schemat - czytamy w dzienniku.


Wygląda więc na to, że w najbliższym czasie nie zobaczymy Adamczyka w roli słodkiego misia. Całe szczęście, że ma on rzeczywiście duży wachlarz możliwości. W końcu był już Papieżem i Chopinem, więc z pewnością poradzi sobie w każdej możliwej roli.




ac

Więcej na temat Piotr Adamczyk