„Rolnik szuka żony" wraca tej jesieni z trzynastym sezonem, a producenci już teraz uchylili rąbka tajemnicy. W najnowszym wywiadzie zdradzili nie tylko, że zmieniają sprawdzoną od lat formułę niektórych odcinków, ale też mówią wprost o wyborach uczestników i konsekwencjach, jakie za nimi idą.
WIDEO…
Twórcy „Rolnik szuka żony" zmieniają formułę 13. sezonu. Znamy kulisy
Program prowadzony niezmiennie przez Martę Manowską ponownie zawita na antenę TVP1 jesienią 2026 roku. Tym razem twórcy postanowili jednak namieszać. Jak przyznali w rozmowie, nie wszystkich finałowych uczestników poznamy już w pierwszym odcinku - a to spora zmiana wobec dotychczasowego schematu.
Rozważamy zmianę formuły niektórych odcinków, która przez lata była stała. Będzie kilka niespodzianek - zapowiedzieli producenci w wywiadzie z serwisem Pomponik.
Przypomnijmy, że w odcinku zerowym, wyemitowanym w okolicach Wielkanocy 2026 roku, widzowie zobaczyli wizytówki ośmiorga kandydatów. Do właściwej edycji przechodzi pięcioro z nich - ci, którzy dostaną najwięcej listów od widzów.
Przy okazji warto przypomnieć, że niedawno gwiazda "Rolnik szuka żony" pochwaliła się sesją ciążową.
Producenci „Rolnik szuka żony" mówią o konsekwencjach
Widzowie od lat zastanawiają się, czy produkcja wpływa na to, kogo rolnicy i rolniczki zapraszają na swoje gospodarstwa. Twórcy programu ucięli te spekulacje. Zapewniają, że wybory należą wyłącznie do uczestników, a wraz z nimi także ich skutki.
Wszyscy kandydaci, którzy pojawiają się w programie, to absolutny wybór rolników i rolniczek. My w ogóle w to nie ingerujemy. To oni podejmują decyzje i później ponoszą konsekwencje swoich wyborów - podkreślili.
A konsekwencje bywają bolesne. Producenci tłumaczą, że wybory często okazują się nietrafione, bo obraz z listów i zdjęć rozmija się z rzeczywistością.
Zdarza się, że zdjęcia nie do końca odpowiadają temu, jak ktoś wygląda na żywo. Trzeba też pamiętać, że listy są wysyłane nawet kilka miesięcy wcześniej. Ludzie potrafią się przez ten czas zmienić - wyjaśnili.
Głośnym echem odbiła się historia z 12. sezonu, gdy jeden z rolników, Arkadiusz, dostał list napisany z pomocą sztucznej inteligencji. Kandydatka szybko musiała się z tego tłumaczyć. Jak zdradzają twórcy, tym razem uczestnicy wyciągnęli wnioski - wiele listów było napisanych odręcznie i z dużą szczerością.
Producenci zdradzają, czy w 13. sezonie „Rolnika" są pary
Twórcy rozprawili się też z mitem, jakoby produkcja reżyserowała rozwój relacji na planie. Zapewniają, że nikogo nie instruują, jak ma się zachowywać, i nigdy nie musieli studzić miłosnych zapędów uczestników.
To są dorośli ludzie. My nie mówimy nikomu, jak ma się zachowywać. Nie zdarzyło się, żebyśmy musieli odciągać kogoś na bok i tłumaczyć, że jego zachowanie jest niestosowne - mówią.
A co z sercowymi rozstrzygnięciami tegorocznej edycji? Tu producenci pozostają tajemniczy, choć nastrajają optymistycznie.
Zawsze mamy taką nadzieję. Na tym etapie wszystko wygląda obiecująco, ale życie jest życiem. W tym roku zarówno rolnikom, jak i kandydatom naprawdę zależało na znalezieniu miłości. I to widać - dodali.
Optymizm nie bez powodu - poprzednia edycja nie rozpieszczała pod względem statystyk. Z 12. sezonu próbę czasu przeszła właściwie tylko jedna para: wciąż razem są Arek i Julia. Gabriel oficjalnie potwierdził rozstanie z Weroniką, a Aga i Krzysztof oraz Basia i Mateusz rozstali się tuż po wyłączeniu kamer. Pozostaje liczyć, że trzynastka okaże się dla zakochanych szczęśliwsza.
Zobacz także:
- Ogłosili kolejną parę "Tańca z Gwiazdami". Od razu posypały się komentarze, fani apelują o jedno
- Marta Paszkin z "Rolnika" niczym Doda? Fani przecierają oczy ze zdumienia


















