Nie tylko śmierć Franki oburzyła fanów "M jak miłość". Doniesienia o tym odejściu wywołały protest
Śmierć Franki w "M jak miłość" oburzyła fanów jednego z najpopularniejszych seriali. Widzowie uderzyli w scenarzystów produkcji i zarzucili im przesadzoną dramatyczność. Mnóstwo oglądających ma dość tragedii w życiu Pawła Zduńskiego. Fani protestują nie po raz pierwszy. Nie tak dawno było głośno wokół innej postaci.

3 lutego 2026 roku widzowie serialu "M jak miłość" byli świadkami dramatycznego zwrotu akcji. Franka Zduńska, grana przez Dominikę Kachlik, zmarła tuż przed planowaną operacją tętniaka aorty. Śmierć bohaterki była nagła i niespodziewana, jeszcze chwilę wcześniej Franka i Paweł odbyli poruszającą, pełną miłości rozmowę, nieświadomi nadciągającej tragedii.
Śmierć Franki oburzyła fanów „M jak miłość”
Niestety w szpitalu doszło do dramatycznego pogorszenia stanu zdrowia Franki. Tętniak pękł, zanim lekarze zdążyli rozpocząć operację. Mimo podjętej przez personel walki o jej życie, Franka zmarła we wstrząsającym odcinku "M jak miłość".
Śmierć Franki w „M jak miłość” wywołała ogromne emocje wśród fanów serialu. W mediach społecznościowych pojawiły się setki komentarzy krytykujących decyzję scenarzystów. Internauci nie kryli żalu i złości. Wskazywali, że zamiast uśmiercać bohaterkę, można było poszukać innego rozwiązania. Według widzów produkcja mogła znaleźć nową aktorkę do tej roli, co zdarzało się już w przeszłości. Po śmierci Franki z "M jak miłość" w sieci zawrzało. "Dlaczego uśmiercacie Frankę, znowu spada na Pawła nieszczęście?", "Dlaczego nie zmienicie aktorki? Tylko kolejną tragedię robicie w Pawła życiu", czytamy w komentarzach.
W przeszłości doniesienia o możliwym uśmierceniu bohatera skończyły się protestem fanów. Chodziło jedną z ulubionych postaci widzów.
Fani "M jak miłość”"protestowali po doniesieniach o śmierci Artura Rogowskiego
W 2021 roku zapowiedź śmierci Artura Rogowskiego, jednej z najbardziej lubianych postaci w serialu "M jak miłość", wstrząsnęła widzami. Informacja, która pojawiła się na Instagramie, wywołała natychmiastową reakcję fanów. Robert Moskwa, który od lat wciela się w rolę Artura, otrzymał liczne wyrazy wsparcia i solidarności. Internauci zasypali profil aktora wiadomościami, w których wyrażali swój smutek i rozczarowanie potencjalnym odejściem bohatera.
Postać Artura Rogowskiego przez lata zdobyła serca widzów jako oddany mąż Marysi (granej przez Małgorzatę Pieńkowską) oraz lojalny członek rodziny Mostowiaków. Dla wielu fanów serialu "M jak miłość" jego obecność była nieodzownym elementem historii.
Według zapowiedzi, tragiczne wydarzenia miały rozegrać się w dniu pogrzebu Marzenki (Olga Szomańska) i Andrzejka (Tomasz Oświeciński). W serialu miało dojść do dramatycznej awantury, po której Artur Rogowski przeżył zawał serca. Ta wiadomość zszokowała widzów i postawiła pod znakiem zapytania dalsze losy bohatera. "I cały czas takie wiadomości. Miłe", "Jeśli pan odejdzie to przestaję oglądać!", "Serio nie będzie pana?" czy "Bo bez pana to nie emka", pisali internauci.
Ostatecznie Artur Rogowski zasłabł i trafił do szpitala. Tam lekarzom udało się ustabilizować stan mężczyzny. Bohater wyszedł cało z tej dramatycznej sytuacji, a wielu widzów "M jak miłość" z pewnością odetchnęło z ulgą.
Artur Rogowski nie zdążył pożegnać się z Franką w koszmarnym odcinku "M jak miłość"
Warto przypomnieć, że w poruszającym odcinku z 3 lutego Artur Rogowski także odegrał istotną rolę. Jedną z nielicznych osób z rodziny, która nie zdążyła pożegnać się z Franką, był właśnie on. Mimo że starał się dowiedzieć więcej o jej stanie, los nie pozwoli mu dotrzeć do niej na czas. Niestety mężczyzna utknął w korku. W pewnym momencie odebrał telefon od Marysi, która przekazała mu, że Franka wylądowała na stole operacyjnym po tym, jak pękł jej tętniak.
Zobacz także: A jednak! Fani jeszcze zobaczą Frankę w "M jak miłość". Ujawniono szczegóły

