Reklama

Finał 70. Konkursu Piosenki Eurowizji 2026 już się zakończył, ale emocje w internecie tylko przyspieszyły. Na pierwszym planie nie znalazł się wynik Alicji Szemplińskiej, która zakończyła rywalizację na 12. miejscu, lecz maksymalna nota od polskiego jury dla Izraela. Gdy prowadząca ogłosiła przyznanie 12 punktów reprezentantowi tego kraju, sieć momentalnie rozgrzała się od komentarzy, domysłów i wzajemnych oskarżeń.

W tle tej nerwowości pojawia się szerszy kontekst polityczny: wojna na Bliskim Wschodzie i nawoływania do bojkotu Izraela. Teraz głos zabrał jeden z jurorów!

Wielki sukces Szemplińskiej na Eurowizji w cieniu 12 punktów dla Izraela

Alicja Szemplińska zakończyła konkurs Eurowizji 2026 na 12. miejscu, a jej finałowy występ został zauważony. Tyle że po nocy wielkiego finału temat "12 punktów dla Izraela" skutecznie przykrył wszystkie pozostałe rozmowy. I wygląda na to, że jeszcze długo będzie wracał, bo dotyka nie tylko muzycznych gustów, ale też emocji związanych z woją na Bliskim Wschodzie i udziału Izraela w konkursie Eurowizji.

To właśnie dlatego zwykły w innych okolicznościach eurowizyjny werdykt dla wielu osób stał się zapalnikiem. Skala reakcji uderzyła nie tylko w samą decyzję, ale też w ludzi, którzy tworzyli polski skład jurorski. W polskim jury Eurowizji 2026 zasiedli: Viki Gabor, Eliza Orzechowska, Staś Kukulski, Wiktoria Kida, Jasiek Piwowarczyk, Maurycy Żółtański oraz Filip Kuncewicz. I to właśnie do nich zaczęły spływać najbardziej gwałtowne komentarze.

Filip Kuncewicz przerywa ciszę i rozbraja najpopularniejszy mit

Po Eurowizji kompozytor i juror Filip Kuncewicz opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym skupił się nie na ocenianiu emocji, lecz na tym, jak technicznie powstaje wynik jurorów. Najważniejsze? To nie jest jeden wspólny głos całej siódemki.

Wynik głosowania polskiego jury w finale Eurowizji 2026 nie jest wspólną decyzją siedmiu jurorów. Każdy juror głosuje indywidualnie i w tajemnicy. Końcowy wynik to efekt działania algorytmu EBU, który łączy siedem niezależnych list w jeden ranking. Przyznanie 12 punktów nie oznacza, że jurorzy wybrali daną piosenkę jako numer 1
- poinformował na Instagramie

Kuncewicz podkreślił, że każdy juror oddaje głos indywidualnie i w tajemnicy. Dopiero potem Europejska Unia Nadawców (EBU) łączy siedem niezależnych rankingów w jeden końcowy wynik. Ten mechanizm ma znaczenie, bo w praktyce "12 punktów" w tabeli nie musi oznaczać, że wszyscy jurorzy wskazali daną piosenkę jako swój numer jeden. Właśnie ten skrót myślowy stał się paliwem dla wielu ostrych ocen. W oświadczeniu pojawił się też wątek dużo poważniejszy niż eurowizyjne emocje, czyli hejt i groźby kierowane do jurorów.

Zasady działania algorytmu EBU są publicznie dostępne. Każda osoba, która wysłała w ostatnich godzinach groźby lub hejt, mogła je sprawdzić w minutę. Nie zrobiła tego
podkreślił
Powitanie Alicji Szemplinskiej na lotnisku Chopina
Fot. Adam Burakowski/East News

Zobacz także:

Afera po finale Eurowizji. Polacy są wściekli. "Po prostu wstyd"
Afera po finale Eurowizji. Polacy są wściekli. "Po prostu wstyd", fot. Martin Meissner/Associated Press/East News
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...