Tak wygląda grób Łukasza Litewki po pożarze. Kilka dni temu stanął w ogniu
Grób Łukasza Litewki po pożarze znów przyciąga uwagę. 27 maja na cmentarzu w Sosnowcu zapaliły się wiązanki i znicze zdobiące miejsce pochówku polityka, a ogień szybko ugaszono. Mogiłę uprzątnięto i częściowo odnowiono, choć miejscami widać ślady osmolenia. Tak teraz wygląda.

Grób Łukasza Litewki w Sosnowcu wrócił do centrum uwagi po pożarze, do którego doszło w środę 27 maja na cmentarzu przy ul. Zuzanny w Sosnowcu. Ogień objął wiązanki i znicze, ale został szybko opanowany. Miejsce po zdarzeniu uprzątnięto i częściowo odnowiono, choć wciąż widać punktowe ślady osmolenia.
Szybka akcja na cmentarzu po pożarze grobu Łukasza Litewki
Zgłoszenie o pożarze grobu Łukasza Litewki wpłynęło w godzinach przedpołudniowych, w środę 27 maja, a na miejscu błyskawicznie pojawili się strażacy. Interwencja zakończyła się szybko i bez rozległych zniszczeń. Kluczowe jest to, co ustalono już na miejscu: wykluczono udział osób trzecich, a sprawa nie jest prowadzona w kierunku podpalenia.
Służby wskazały przy tym najbardziej prawdopodobny scenariusz typowy dla takich sytuacji: ogień mógł pojawić się od znicza. Brano pod uwagę m.in. silny wiatr, który mógł przewrócić znicz lub doprowadzić do jego uszkodzenia. Pojawiła się też wersja, że ktoś z odwiedzających mógł położyć wiązankę zbyt blisko płomienia. Wspólny mianownik jest jeden, przy mogile stoi bardzo dużo zniczy i właśnie to zwiększa ryzyko nieszczęśliwego splotu okoliczności.
Po pożarze widać zmiany, tak wygląda teraz grób Łukasza Litewki
Po zdarzeniu prace porządkowe ruszyły szybko. Wymieniono pokrycie grobu i usunięto nadmiar zniczy, które zostały zniszczone przez ogień. Dzięki temu miejsce wygląda dziś znacznie spokojniej i czytelniej, ale nie da się ukryć, że pożar zostawił swój ślad: miejscami nadal widać osmolenia.
Na mogile nie brakuje jednak tego, co mówi najwięcej o pamięci po zmarłym pośle. Wokół wciąż stoją znicze, a obok nich pojawiają się pamiątki pozostawiane przez żałobników. To detale, które sprawiają, że nawet po trudnym incydencie miejsce nie staje się "tylko" uporządkowanym nagrobkiem, ale nadal pozostaje przestrzenią osobistego pożegnania.
Partnerka Łukasza Litewki zabrała głos po pożarze grobu
Łukasz Litewka, poseł Lewicy, zmarł po wypadku, do którego doszło 23 kwietnia. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 57-letni kierowca Mitsubishi Colt zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z posłem jadącym z naprzeciwka na rowerze. Mimo reanimacji życia posła nie udało się uratować.
Sześć dni po śmierci odbyło się ostatnie pożegnanie, a od tamtej pory grób na cmentarzu przy ul. Zuzanny w Sosnowcu jest regularnie odwiedzany. Pożar z 27 maja wywołał poruszenie właśnie dlatego, że to miejsce dla wielu osób stało się ważnym punktem pamięci. Teraz, po uprzątnięciu i częściowym odnowieniu, mogiła znów wygląda godnie.
Niedługo po pożarze grobu Łukasza Litewki, jego partnerka zabrała głos. Jej wymowny wpis w mediach społecznościowych nie dotyczył jednak druzgocących zdarzeń, do jakich doszło na cmentarzu. Natalia Bacławska postanowiła bowiem odnieść się do opublikowanego niedawno oświadczenia dotyczącego sytuacji w fundacji #TeamtLitewka oraz wystosowanego w spawie listu otwartego.
Zobacz także:
- Nowe informacje ws. kierowcy, który potrącił Łukasza Litewkę. Przekazano wyniki badań
- Doda ze zdjęciem Litewki w Sejmie: "Udało się! Zerwaliśmy łańcuchy"

