Partnerka Łukasza Litewki zabrała głos po pożarze grobu. "Strach i ból każdego dnia"
W minioną środę spłonął grób posła Łukasza Litewki. Już w czwartek, z samego rana, jego ukochana opublikowała na Instagramie pełen emocji wpis. Miała jednak coś innego do przekazania.

Niemal miesiąc od pogrzebu Łukasza Litewki na cmentarzu w Sosnowcu rozegrały się dramatyczne sceny - mogiła zmarłego posła nagle stanęła w ogniu. Zgłoszenie trafiło do strażaków o godz. 11:34, a służby już wskazują najbardziej prawdopodobny przebieg zdarzeń: ogień miał przenieść się na łatwopalne dekoracje, kiedy zostały ułożone zbyt blisko płomienia. Głos w czwartkowy poranek zabrała partnerka Litewki, jednak w zupełnie innej sprawie.
Spłonął grób Łukasza Litewki
Jak wiadomo, na miejscu paliły się elementy zostawiane przez odwiedzających: kwiaty i znicze. Straż pożarna podkreśla, że przy mogile jest ich wyjątkowo dużo, a w takich warunkach chwila nieuwagi może wystarczyć, by ogień zajął kolejne rzeczy. Akcja gaśnicza była szybka i nie wymagała większych sił. Mimo to ślad po zdarzeniu jest wyraźny.
Wstępne ustalenia Państwowej Straży Pożarnej w Sosnowcu skupiają się na jednym, bardzo konkretnym mechanizmie. Najbardziej prawdopodobne jest to, że jedna z wiązanek została położona zbyt blisko zapalonego znicza. W efekcie materiał dekoracji mógł się zająć, a ogień szybko przeszedł na kolejne elementy.
Litewka zginął 23 kwietnia w wypadku drogowym: podczas przejażdżki rowerowej został śmiertelnie potrącony przez kierowcę osobowego Mitsubishi. Okoliczności potrącenia wciąż są opisywane jako nieustalone. Pogrzeb odbył się 29 kwietnia. Jego ciało spoczywa na cmentarzu przy ul. Zuzanny, a jego mogiła jest regularnie odwiedzana. Zniczy i kwiatów przybywa tam tak dużo, że miejsce było już wielokrotnie porządkowane z nadmiaru pozostawianych pamiątek.
Partnerka Łukasza Litewki
Już w czwartek rano na profilu partnerki Łukasza Litewki pojawił się obszerny wpis na czarnym tle. Nie dotyczy on jednak druzgocących zdarzeń z dnia poprzedniego. Natalia Bacławska postanowiła raz jeszcze odnieść się do opublikowanego niedawno oświadczenia dotyczącego sytuacji w fundacji #TeamtLitewka.
Na wstępie chciałabym podziękować, że jesteście - każdemu z Was. Bez Was nie byłoby czegokolwiek - chciałam, aby to wybrzmiało, bo czasem ta obecność jest w pewnym sensie dozą zaufania
Dalej przyznała, że odbiór listu otwartego, który wystosowała, był dla niej zaskakujący. Przyznała wprost, że przez wszystko to, co ostatnio działo się w jej życiu, zapomniała, że na świecie wciąż obecna jest dobroć i życzliwość.
Odbiór listu był zaskakujący, ponieważ towarzyszący strach i ból każdego dnia, przysłonił mi pogląd na to, jak wspaniali i zjednoczeni jesteście. Chce być z Wami szczera i jednocześnie Was za to przeprosić, jeżeli ktokolwiek poczuł się w tym momencie obrażony. Jestem świadoma, że ten strach jest też w Was, strach co będzie dalej, strach kto mówi prawdę, strach o to, kto nagrywając kolejny film jest prawdziwym przyjacielem i kto pójdzie z Wami za rękę nie zbaczając z drogi. Nie będę nikogo do niczego przekonywała, bo wierzę, że skoro zawsze szliście w jednym kierunku, intuicyjnie będziecie dalej na tej pięknej ścieżce, ale miejcie oczy szeroko otwarte - chciałabym Was w pewnym sensie chronić
Zobacz także: Pożar grobu Łukasza Litewki. Jest nowy komentarz służb, na miejscu pojawiła się policja
Tragiczne wieści z "The Voice of Poland". Nie żyje 21-letni członek ekipy programu
