Dopiero co w mediach huczało o występie Skolima, który zaprosił na scenę dzieci, a w tym samym czasie śpiewał utwór, w którym nie brakowało niestosowanych sformułowań. Teraz w centrum afery znalazł się kolejny artysta, dobrze znany internautom z ekipy Bagiego. Występ Eryka Moczko na warszawskim Bemowie rozpętał prawdziwą burzę.

WIDEO

player placeholder

Burza po występie Eryka Moczko

Impreza "Back to School” odbyła się 4 września 2026 roku na dziedzińcu Urzędu Dzielnicy Bemowo w Warszawie i skierowana była głównie do młodzieży. Wśród występujących znaleźli się Blanka, Tymek i Eryk Moczko z ekipy DRE$$CODE, a muzyczny finał miała poprowadzić Ania Dąbrowska. Zamiast beztroskiego startu szkolnej jesieni bardzo szybko posypały się jednak zarzuty ze strony rodziców i widzów.

Największe emocje wywołał set Eryka Moczko. Świadkowie relacjonowali, że ze sceny leciały przekleństwa i teksty, które wiele osób uznało za absolutnie nie na miejscu podczas wydarzenia, pod którym stały nawet kilkuletnie maluchy. Oburzenie w mediach społecznościowych było natychmiastowe.

Zobacz także:

Warto przypomnieć, że zaledwie kilka tygodni temu w centrum podobnej afery znalazł się także Skolim. Gwiazdor, podczas swojego występu, zaprosił na scenę kilkuletnie dzieci i w tym samym czasie śpiewał utwory z dwuznacznym przekazem. Odbiorcy nie kryli oburzenia, a w sieci ostro na temat Skolima wypowiedziało się wówczas wiele gwiazd.

Zarząd Dzielnicy Bemowo przeprasza i zapowiada konsekwencje

Rozmiar krytyki sprawił, że urzędnicy zabrali głos. Zarząd Dzielnicy Bemowo wydał oświadczenie, w którym bez ogródek przyznał, że taki występ podczas imprezy dla dzieci i młodzieży w ogóle nie powinien się odbyć.

Występ pana Eryka Mroczko na wydarzeniu "Back to School" skierowanym do bemowskiej młodzieży po prostu nie powinien mieć miejsca. Wobec wykonawcy zostaną wyciągnięte konsekwencje zgodnie z zapisami zawartej umowy. Zapewniamy, że czerpiemy z tego wydarzenia wyraźne wnioski na przyszłość. Niezwłocznie poddaliśmy weryfikacji nasze wewnętrzne procedury związane z organizacją koncertów

Co ciekawe, tym razem znaczna część odbiorców postanowiła stanąć w obronie Eryka Moczko. Internauci licznie podkreślali, że influencer wyłącznie wykonał swój repertuar, który jest ogólnie dostępny w serwisach streamingowych i można go prześwietlić w kilka minut. Uznano, że wina leży więc wyłącznie po stronie organizatorów.

Proponuję wyciągnąć konsekwencje nie do Pana Eryka Moczko, tylko do osoby, która zajmowała się zapraszaniem artystów na to wydarzenie. Eryk nie ma nic z tym wspólnego, wykonał swoją pracę, swój repertuar, a wina wyłącznie jest po waszej stronie, że nie zrobiliście researchu

Zobacz także: 

Nowe informacje ws. rozwodu Poli i Michała Wiśniewskich. Tego chyba się nie spodziewali

TVP wydała oświadczenie w sprawie afery z Edytą Górniak. Doszło do spotkania