Afera z udziałem Arkadiusza Milika wciąż elektryzuje opinię publiczną, a teraz do grona komentujących dołączył Michał Wiśniewski. Lider Ich Troje w rozmowie z „Faktem" bez ogródek ocenił drogowe popisy piłkarza, przy okazji wracając pamięcią do własnego, wstydliwego epizodu sprzed ponad dwóch dekad. Piosenkarz prowadził wtedy pojazd nietrzeźwy.
WIDEO…
Michał Wiśniewski ocenia rajd Arkadiusza Milika
Piłkarski reprezentant Polski znalazł się w centrum medialnej burzy po tym, jak dziennikarze uwiecznili jego jazdę w centrum Warszawy. Do zdarzenia doszło 25 września 2026 roku w centrum stolicy, gdzie piłkarz za kierownicą luksusowego Mercedesa miał przeciąć podwójną linię ciągłą, wyprzedzić ciąg stojących aut w rejonie przejścia dla pieszych, a według części relacji także zignorować czerwone światło.
Pierwsza interwencja mundurowych zakończyła się jedynie pouczeniem na podstawie art. 41 Kodeksu wykroczeń, co wywołało falę oburzenia. Po wybuchu ogólnokrajowej afery komenda zmieniła front: Komendant Rejonowy Policji Warszawa I zdecydował o dalszych czynnościach, a wniosek o ukaranie ma trafić do sądu. Za samo wyprzedzanie na pasach taryfikator przewiduje 1500 zł mandatu i 15 punktów karnych.
Wiśniewski nie zamierzał szukać usprawiedliwień dla sportowca. Dał do zrozumienia, że osoby o tak znanym nazwisku muszą liczyć się z natychmiastowym rozliczeniem przez opinię publiczną.
Popełnił błąd, przeprosił, nazwał się idiotą, co może zrobić więcej? (...) Nie wiem nawet, co zrobił, bo mnie to nie interesuje, ale to on przed własnym sumieniem musi sobie odpowiedzieć. Raczej mandat go nie zaboli. Generalnie on sam się zbiczował publicznie - ocenił gorzko.
Wiśniewski nie miał jednak zamiaru krytykować piłkarza bez wspomniania o własnych błędach sprzed lat.
Michał Wiśniewski wspomina jazdę pod wpływem alkoholu
Przy okazji surowej oceny piłkarza czerwonowłosy artysta zdobył się na zaskakującą szczerość i sam uderzył się w pierś. Przypomniał swój mroczny epizod z 2003 roku, gdy prowadził auto pod wpływem alkoholu i został zatrzymany przez policję. Badanie alkomatem wykazało wówczas aż 2,4 promila.
Zrobiłem bardzo źle. To była głupota, absolutna durnota, idiotyzm! No, ale co mogę zrobić? Opowiadam tę historię ku przestrodze. Dzień po tym wydarzeniu powiedziałem to w Sali Kongresowej przed wszystkimi. Przeprosiłem, powiedziałem, że nigdy więcej tego nie zrobię i nie zrobiłem - podsumował.
Muzyk podkreślił, że dziś nie pije, ale nie zmienia to faktu sprzed lat. - Ja nie jestem święty. Teraz nie piję, ale to nie zmienia sytuacji, że te 23 lata temu popełniłem błąd - zaznaczył, dodając, że zatrzymujący go policjant „strasznie go wyzwał", bo czuł się zawiedziony, że jego nastoletnia córka ma takiego idola.
ZOBACZ TAKŻE:
-
Wiśniewski popłakał się przed występem Mandaryny w "Tańcu z gwiazdami". Wszystko się nagrało
-
Szok, co Wiśniewski wypalił o Mandarynie. "My na razie nie tworzymy związku". Wspomniał też o Poli